Spółki surowcowe notowane na warszawskiej giełdzie nie zaliczą ubiegłego roku do udanych. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku KGHM, czynniki zewnętrzne w decydującym stopniu wpłynęły na pogorszenie wyników Polskiego Koncernu Naftowego. Na wynikach płockiej spółki swoje piętno odcisnęła słaba koniunktura gospodarcza na świecie, w konsekwencji czego doszło do spadku marż rafineryjnych oraz cen surowca przy jednoczesnym umacnianiu się krajowej waluty.
Analitycy BM BPH szacowali, że spadek marż wpłynął na obniżenie ubiegłorocznego zysku operacyjnego grupy kapitałowej koncernu o 250 mln zł. Istotnym czynnikiem jest również zniesienie ochrony celnej polskiego rynku paliwowego, na którym PKN Orlen ma pozycję dominującą. Konsekwencją liberalizacji jest systematyczny wzrost importu paliw. Dodatkowo, na regres wyników płockiej spółki wpłynęła stosowana przez koncern metoda wyceny zapasów tzw. FIFO. Spadek cen ropy spowodował, że PKN sprzedawał przetworzone wyroby gotowe po niższych cenach.
Zdaniem analityków, biorąc pod uwagę wszystkie negatywne czynniki w ubiegłym roku, wynik spółki mógł być jeszcze gorszy. Osiągnięte rezultaty należy uznać więc za w miarę niezłe. Bieżący rok, w opinii specjalistów, powinien być lepszy. Wzrost cen surowca powinien wpłynąć na aprecjację marż rafineryjnych, generowanych przez koncern, a to w konsekwencji będzie sprzyjać progresowi wyników. Szacunki analityczne przewidują poprawę wyników o blisko 20 proc. przy sprzyjających warunkach okołorynkowych (prognozowane ożywienie gospodarcze).
Wiele spółek giełdowych, z blue chipsami na czele, jest na etapie restrukturyzacji i optymalizacji ponoszonych kosztów. W przypadku PKN charakter tego procesu różni się od przeprowadzanych w innych spółkach. Firma inwestuje w instalacje petrochemiczne, szukając przy tym okazji do redukcji kosztów w części rafineryjnej. Jednak istotne oszczędności można uzyskać dzięki poprawie efektywności sieci detalicznej i sprzedaży hurtowej. Celem jest zwiększenie zarówno poziomu marży detalicznej, jak i generowanej na sprzedaży produktów pozapaliwowych. W tych kwestiach spółka ma nadal dużo do nadrobienia w porównaniu z sieciami koncernów zagranicznych, rozwijającymi się w Polsce. Planowana wysokość nakładów na ten cel do roku 2005 sięga 2,5 mld zł. Chcąc utrzymać dotychczasowy 60-proc. udział w sprzedaży hurtowej, spółka nastawiła się na kontraktacje zapewniające sprzedaż. W ubiegłym roku rozpoczęto współpracę z BP, Statoilem oraz Rafinerią Gdańską.
Rafineryjne walory są jednymi z najpopularniejszych w portfelach rodzimych funduszy emerytalnych. Jednak w ostatnim czasie za spadkiem ich wartości stoją przede wszystkim zachodni inwestorzy finansowi, rozczarowani stylem zmian we władzach koncernu. Niedawno, o zejściu poniżej progu 5 proc. głosów na WZA płockiej spółki poinfomował Emerging Markets Growth Fund. Choć PKN przełomu lutego i marca na giełdzie nie zaliczy do udanych, w opinii specjalistów walory koncernu są permanentnie niedowartościowane. Obecnie akcje notowane są z blisko 20-proc. dyskontem wobec najnowszych wycen docelowych w raportach analitycznych.
Na giełdową waluację w istotny sposób wpłynąć może trzeci etap prywatyzacji PKN. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie sprzedaż pakietu 17,58 proc., należącego do Nafty Polskiej, inwestorowi branżowemu. Kandydaci są znani: węgierski MOL i austriacki OMV jeszcze w ubiegłym roku złożyli swoje oferty, których poziom cenowy sięgał 30 zł za akcję. Sytuację rafineryjnych papierów może zmienić diametralnie nowa strategia prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Coraz częściej mówi się o możliwości połączenia obu podmiotów, a wszelkie przesłanki mogą stanowić krótkoterminowe impulsy zachęcające do kupna walorów płockiej spółki. Poza konsolidacją na środkowoeuropejskim rynku rafineryjnym na wzrost kursu wpłynąć może planowana współpraca z największym w Europie wytwórcą produktów petrochemicznych Basellem, a także udział w Polkomtelu, dynamicznie rozwijającym się operatorze sieci komórkowej.