Prodi rozmawiał z Millerem o UE i USA

opublikowano: 2003-05-19 15:46

Warszawa (PAP) - Prace Konwentu Europejskiego, stosunki transatlantyckie i wymiar wschodni polityki Unii Europejskiej były głównymi tematami poniedziałkowej rozmowy premiera Leszka Millera z szefem Komisji Europejskiej Romano Prodim.

Prodi zwrócił uwagę na szczególny moment, w jakim składa wizytę w naszym kraju - za trzy tygodnie Polacy odpowiedzą w referendum, czy chcą przystąpić do Unii.

Według premiera, kampania przedreferendalna w Polsce jest bardziej intensywna i zróżnicowana niż na Słowacji, gdzie w referendum ledwie przekroczono wymagany 50-procentowy próg uczestnictwa.

"Nieprawdziwa jest teza, że możemy wstąpić do Unii za rok, czy za dwa. Nie wiadomo, kiedy będzie następne rozszerzenie" - przestrzegł premier. Dodał, że w późniejszym terminie Polska musiałaby rokować nie z piętnastoma - jak dotychczas - krajami, ale także z tymi, które stałyby się nowymi członkami Unii.

Za miesiąc w Salonikach odbędzie się szczyt Unii, na którym Konwent przedstawi swoje prace dotyczące przyszłej konstytucji UE. Według Millera, Polska opowiada się za rotacyjnym przewodnictwem w Unii, zasadą, że każdy kraj ma swojego przedstawiciela w Komisji Europejskiej, oraz za utworzeniem jednoosobowego stanowiska ministra spraw zagranicznych UE.

Polska - jak powiedział premier - uważa też, że Unia powinna prowadzić własną politykę obronną, ale "komplementarną" z polityką NATO.

"Jestem przekonany, że Polska ma znaczącą rolę do odegrania w przyszłości Europy" - zapewnił Prodi. Jego zdaniem chodzi m.in. o wschodni wymiar polityki Unii; po wstąpieniu do UE Polska będzie miała najdłuższą granicę wschodnią z państw członkowskich.

Prodi opowiedział się też za zwiększoną współpracą transatlantycką oraz "podjęciem działań" dla zwiększenia roli Unii w odbudowie Iraku i włączenia w ten proces ONZ.

Dziennikarze pytali Prodiego, czy rzeczywiście zamierza wystąpić do rządu polskiego z listem zachęcającym do dobrego i szybkiego tłumaczenia unijnego prawodawstwa. Prodi przyznał, że taki list istnieje, dodając jednocześnie, że jest to dokument, który otrzyma sześć krajów.

Według szefa Komisji Europejskiej, pojawienie się dużej ilości nowych języków w pracach Unii powoduje potrzebę doprecyzowania niektórych wyrażeń.

"To nieprawda, tylko tyle mogę powiedzieć" - skomentował Prodi inne nieoficjalne informacje, jakoby Polska miała duże zaległości w wypełnianiu standardów sanitarnych przy produkcji żywności, co zagrażałoby jej eksportowi do krajów "15".