Nafta Polska przygotowuje się do utworzenia holdingu grupującego produkcję nawozową. W roli partnerów przedsięwzięcia producenci widzieliby BGŻ, PGNiG oraz ARR.
Nafta Polska (NP) zakończyła już zbieranie danych na temat sytuacji sektora nawozowego. Ich ocena będzie należała do doradcy, którego NP ma wybrać 11 września. Przedstawiciele branży oczywiście sekundują swojemu protektorowi, jednak każdy z zakładów ma własną wizję przekształceń. Wszyscy zgadzają się co do jednego.
— Nie można dopuścić do likwidacji produkcji nawozowej w Polsce, ale gruntownie ją przeorganizować. I to tak, żeby banki chciały ponownie podjąć współpracę z zadłużonym na 2 mld zł przemysłem chemicznym — mówi anonimowy przedstawiciel firmy nawozowej nr 1.
Trzeba też bardzo się śpieszyć, bo producenci nawozów zdążają po równi pochyłej ku upadłości.
Jak miałby wyglądać taki holding nawozowy?
— Powstały w wyniku integracji podmiot powinien opierać się na dwóch bazach: azotowej i fosforowej. Może to być jedna duża spółka nawozowa składająca się z dwóch takich dywizji lub holding, w którego skład weszłyby dwie spółki zależne — twierdzi chcący zachować anonimowość przedstawiciel firmy nawozowej nr 2.
Nie wszystkim to się podoba.
— Integracja sektora nawozowego pochłonie duże pieniądze. Ta koncepcja jest droga i skomplikowana pod względem prawnym. Należy zgrupować w holding utworzone na bazie poszczególnych firm nawozowych spółki — odpowiada przedstawiciel firmy nawozowej nr 3.
— Aby uniknąć ewentualnego konfliktu interesów poszczególnych spółek, zarządzanie holdingiem powinno odbywać się w ramach nowej ponadzakładowej struktury. Spółki wchodzące w jego skład dbałyby o swoje interesy dzięki uczestnictwu w radzie nadzorczej holdingu — dodaje przedstawiciel zakładu nr 1.
W przypadku branży nawozowej najistotniejszy jest system finansowania, który usprawni handel. Obecnie to firmy dźwigają ciężar kredytowania odbiorców.
— Konieczna jest współpraca z bankami, aby ułatwić naszym klientom-rolnikom zakupy. Stosujemy tzw. kredyt kupiecki, a pieniądze otrzymujemy nawet po 120 dniach. Z czego więc mamy finansować bieżącą działalność? Bardzo pomogłoby nam zaangażowanie się BGŻ oraz Agencji Rozwoju Rolnictwa, a także odbiorców płodów rolnych — podkreśla przedstawiciel zakładu nr 2.
Działania na linii producent nawozów—bank—rolnik już są podejmowane. Zakłady nadal działają indywidualnie. Wynika to zapewne z chęci przygotowania sieci handlowej do przyszłej integracji. Firmy zdają sobie sprawę, że na tym polu dojdzie do ostrej selekcji — zostaną najsprawniejsi, zgrupowani w jedną sieć.
Producenci nawozów nie mają również wątpliwości, że ich partnerem strategicznym powinien stać się PGNiG, dostawca podstawowego surowca — gazu.
— Umożliwiłoby to zmianę jego niekorzystnej polityki handlowej wobec branży nawozowej — podsumowuje przedstawiciel zakładu nr 1.