Produktowe wskazówki dla branży spożywczej

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2015-10-13 22:00

Tłuszcze wracają do łask, karierę robi owies, mrożonki dostają nowe życie — takie wnioski płyną z targów Anuga.

Zawiera dobre tłuszcze i białka, chwali się pochodzeniem i historią, ma ciekawą teksturę i oczywiście jest wygodny w użyciu — taki jest produkt idealny tzn. odpowiadający większości potrzeb konsumentów. Podczas Anugi, trwających w Kolonii najważniejszych targów spożywczych w Europie, firma doradcza Innova Market Insight (IMI) określiła najważniejsze trendy dla branży spożywczej.

ARC

— Stwierdzenie „naturalny” na żywności miesza konsumentowi w głowie. W praktyce nie wie, co oznacza, bo to pojęcie jest niezdefiniowane przez prawo. Obecnie konsument nie chce takich „naturalnych” produktów, ale z tzw. czystą i prostą etykietą, czyli składnikami, których większość bez problemu rozpozna. Dzięki temu odbiera produkt jako zdrowszy — mówi Sjoerd Post, analityk IMI. Do tego dochodzi oczywiście konieczność wyrzucenia wszystkich sztucznych dodatków.

Co jeszcze coraz częściej trafia na etykiety? M.in. źródło białka — na topie jest białko z serwatki i groszku. Zdaniem ekspertów, na wielką karierę czeka jeszcze białko owadów. Odczarowywane są też tłuszcze. Przez lata do jednego worka wrzucano te dobre i niedobre, teraz konsumenci szukają nienasyconych. Coraz częściej dorzucany do różnych wyrobów spożywczych (ciastek, jogurtów czy makaronu) jest owies.

— W pierwszej połowie tego roku tylko w kategorii towarów piekarniczych owies jako dodatek został użyty w ponaddwukrotnie większej liczbie nowo wprowadzanych na rynek produktów niż w 2011 r. — twierdzi analityk IMI.

Zaborcze przekąski

Wielkie zmiany przechodzą też mrożonki.

— Przez lata nie działo się nic w tej kategorii. Teraz producenci wzięli się w końcu za pokazywanie, że są one nie gorszą alternatywą dla świeżej żywności, i wprowadzają kolejne wersje mrożonych owoców i warzyw — mówi Sjoerd Post. Spory ruch panuje również w kategorii przekąsek, szczególnieopartych na owocach i warzywach. — Nie każdy ma ochotę jeść codziennie po prostu jabłko, a zewsząd słyszy o konieczności spożywania owoców i warzyw kilka razy dziennie. Tak narodziła się dodatkowa szansa dla producentów przekąsek — opowiada analityk IMI. Nie tylko ci od owoców i warzyw mają jednak coś do powiedzenia.

W zapotrzebowanie na wygodę i oszczędność czasu wpisali się producenci zbożowych ciastek, jogurtów z płatkami i innych alternatywnych posiłków. Swoje do ugrania mają również firmy wytwarzające słodycze.

— Przekąski potrafiły doskonale zawłaszczyć każdą porę dnia. Rano konsumenci oczekują jednak czegoś zdrowego, co da im energię na cały dzień. O tej porze liczą się też walory odżywcze i zaspokojenie głodu — podobnie jak w południe. Wieczorem natomiast liczą się przyjemność i smak. Dlatego np. Hershey’s czy Mars zaczęli wypuszczać małe, przekąskowe formy o smaku swoich batonów — twierdzi analityk IMI.

Coraz bardziej liczy się także faktura produktów. — Producenci prześcigają się w chrupkości i innych określeniach. Mamy też np. bąbelkową czekoladę — dodaje Sjoerd Post.

Historia nauczycielką biznesu

Ekspert podkreśla, że coraz więcej wszelkiego typu innowacji widać też w produktach private label. Kiedyś traktowane w zasadzie jako mniej lub bardziej wierne kopie produktów markowych, dziś same coraz częściej wyznaczają nowe standardy dla kategorii. IMI podaje, że już około jedna czwarta żywności występującej pod markami własnymi sieci kwalifikuje się jako towar o wysokim stopniu innowacji. Kolejny trend to nowy marketing, kierowany do pokolenia milenialsów, czyli osób w wieku 15-35.

Nośnikiem informacji powinna być historia. Oto przykład: ryba nie pochodzi z połowów na Pacyfiku, ale wyłowił ją konkretny rybak, np. John, w konkretnym miejscu, które można zobaczyć na opakowaniu. Co więcej — John kocha pracę, a jego rodzina rybactwem zajmuje się od pokoleń. Po świeże ryby wypływa codziennie swoją łodzią, która nazywa się „Nadzieja”. Marketingowcy, do dzieła! © Ⓟ