Profesor immunologii: AI może wyleczyć wszystkie choroby w 10 lat

Kasper Saugmann (Borsen), ON
opublikowano: 2026-04-19 08:00

Według Deryi Unutmaza, lekarza, immunologa i profesora z ponad 35-letnim doświadczeniem, sztuczna inteligencja ma potencjał, by w ciągu dekady umożliwić skuteczne leczenie niemal wszystkich chorób. I nie jest to futurystyczna wizja, lecz wniosek oparty na doświadczeniach z pracy naukowej.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- jak sztuczna inteligencja może skrócić proces odkrywania nowych leków

- co to są "cyfrowe bliźniaki" i w jaki sposób zrewolucjonizują testowanie nowych terapii

- o ile AI może obniżyć koszt wprowadzenia nowego leku na rynek, zmieniając oblicze branży farmaceutycznej

- dlaczego Google może stać się największą firmą farmaceutyczną na świecie

- jakie są największe wyzwania i zagrożenia związane z szybkim rozwojem sztucznej inteligencji w medycynie

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Derya Unutmaz twierdzi, że sztuczna inteligencja może w najbliższych latach doprowadzić do jednego z największych przełomów w historii medycyny. Punktem wyjścia dla tej prognozy jest eksperyment, który pokazał skalę możliwości nowych modeli. Zespół naukowców natrafił na obiecujący efekt terapeutyczny w badaniach nad leczeniem nowotworów, ale nie rozumiał mechanizmu jego działania – a bez tego nie można mówić o bezpiecznym zastosowaniu tej metody w praktyce.

AI zrobiło w 17 minut to, na co naukowcy potrzebowaliby miesięcy

Tradycyjne metody zawiodły. Dopiero wykorzystanie zaawansowanego modelu AI przyniosło przełom. System przeanalizował dane w zaledwie 17 minut i przedstawił nie tylko wyjaśnienie zjawiska, lecz także propozycję eksperymentu potwierdzającego hipotezę.

– Model zaproponował mechanizm. Moja pierwsza reakcja była prosta: dlaczego sam na to nie wpadłem? – mówi Derya Unutmaz.

W normalnych warunkach dojście do podobnych wniosków trwałoby miesiącami.

AI zmienia tempo postępu. Nauka przyspiesza o dekady

To doświadczenie nie jest odosobnione. Według badacza sztuczna inteligencja zaczyna pełnić rolę realnego partnera w procesie naukowym – od generowania hipotez, przez projektowanie eksperymentów, po analizę wyników.

– AI zwiększa tempo badań na każdym poziomie – podkreśla Derya Unutmaz.

To szczególnie istotne w kontekście medycyny, gdzie postęp – mimo ogromnych nakładów – bywał dotąd powolny. Nawet po dekadach inwestycji liczonych w setkach miliardów dolarów wiele chorób, w tym nowotwory, wciąż nie zostało skutecznie wyleczonych.

Bez sztucznej inteligencji – jak ocenia profesor – osiągnięcie tego celu mogłoby zająć całe stulecia. Z jej pomocą czas ten może skrócić się do kilku–kilkunastu lat.

Sztuczna inteligencja testuje leki na cyfrowych modelach organizmu

Największym problemem nie są dziś badania naukowe, lecz proces wdrażania nowych leków. Nawet jeśli naukowcy dokładnie wiedzą, jak działa dana substancja, musi ona przejść wieloletnie badania kliniczne na ludziach.

Rozwiązaniem mają być tzw. cyfrowe bliźniaki – zaawansowane modele komputerowe odwzorowujące organizm konkretnej osoby na podstawie jej danych biologicznych. Technologia ta już istnieje w ograniczonym zakresie, np. w symulacjach pracy serca. Kolejnym krokiem ma być stworzenie pełnych modeli całego organizmu.

– Jeśli będziemy w stanie stworzyć spersonalizowanego cyfrowego bliźniaka, będziemy mogli testować leki bezpośrednio na jego modelu – tłumaczy Derya Unutmaz.

Oznacza to skrócenie badań klinicznych z lat do miesięcy, tygodni, a w skrajnym scenariuszu – nawet dni.

AI obniża koszt opracowania leku. Z miliardów do milionów

Tak głęboka zmiana miałaby również ogromne konsekwencje ekonomiczne. Dziś wprowadzenie jednego leku na rynek kosztuje średnio ok. 1,3 mld USD. W świecie napędzanym przez AI koszt ten mógłby spaść nawet do kilkunastu milionów. Zamiast jednego czy dwóch leków w całym cyklu życia firmy, mogłyby powstawać dziesiątki nowych terapii rocznie.

Oznaczałoby to rewolucję w branży farmaceutycznej. Spadek kosztów wejścia otworzyłby rynek dla nowych podmiotów, a dotychczasowi giganci musieliby dostosować się do zupełnie nowych warunków konkurencji – podobnie jak stało się to wcześniej w branży technologicznej.

Google może stać się największą firmą farmaceutyczną świata

Zdaniem Deryi Unutmaza jednym z największych beneficjentów tej zmiany może być sektor technologiczny. Szczególnie wskazuje on na Google i jego spółkę Isomorphic Labs, rozwijającą systemy projektowania leków oparte na AI.

Firma pracuje już nad własnymi terapiami, a jednocześnie współpracuje z największymi koncernami farmaceutycznymi.

– Google może stać się największą firmą farmaceutyczną na świecie – ocenia naukowiec.

Regulacje nie nadążają za rozwojem AI

Choć wizja jest imponująca, nie brakuje wyzwań. Jednym z nich są regulacje – systemy ochrony zdrowia i instytucje nadzorcze muszą nadążyć za tempem zmian.

Drugim problemem jest potencjalne nadużycie technologii. Te same modele, które mogą pomóc w projektowaniu leków, mogą też zostać wykorzystane do tworzenia niebezpiecznych patogenów.

Derya Unutmaz nie bagatelizuje tych zagrożeń, ale podkreśla, że zatrzymanie rozwoju technologii nie jest realne – zwłaszcza w obliczu globalnej konkurencji.

– AI może stworzyć zagrożenie, ale też je zneutralizować. To narzędzie, które działa w obie strony – zauważa.

Decyzje nadal należą do naukowców

Mimo rosnącej roli AI, rola człowieka nie znika. To naukowcy nadal decydują, które hipotezy mają sens i które kierunki badań warto rozwijać.

– AI może proponować rozwiązania, ale to my rozumiemy kontekst – podkreśla badacz.

Sam traktuje technologię jako partnera i aktywnie z niej korzysta, ucząc się nowych narzędzi oraz dostosowując swoje metody pracy do zmieniającej się rzeczywistości.

Dekada, która może zmienić medycynę

Prognoza, że w ciągu dekady możliwe będzie leczenie większości chorób, może wydawać się odważna. Jednak zdaniem Deryi Unutmaza rozwój technologii przyspiesza wykładniczo, a nie liniowo.

– Ludzie powinni patrzeć w przyszłość z ogromnym optymizmem – przekonuje.

Jako punkt odniesienia podaje historyczny przykład: jeszcze w XIX wieku choroby takie jak ospa dziesiątkowały populacje. Dziś zostały całkowicie wyeliminowane.

Podobna zmiana – jego zdaniem – może nastąpić w ciągu najbliższych 10–15 lat. I jeśli ta prognoza się sprawdzi, będzie to moment, który całkowicie zmieni nie tylko medycynę, lecz także sposób, w jaki myślimy o zdrowiu, chorobach i długości życia.

Artykuł opublikowany za „Borsenem”, duńskim dziennikiem biznesowym z Grupy Bonnier.