Kandydat na studia MBA to człowiek świadomy luk w swoich kompetencjach. Decyzję o nauce na ogół świetnie przemyślał i dobrze wybrał czas jej rozpoczęcia. Gorzej z decyzją, który program MBA i na jakiej uczelni wybrać. Tym bardziej, że tylko w Polsce jest ich około 50. Zdaniem prof. Andrzeja K. Koźmińskiego, prezydenta Akademii Leona Koźmińskiego (ALK), najważniejsze są akredytacje i wiarygodne rankingi, które potwierdzają jakość kształcenia, rangę i markę programu. — Po zastosowaniu tego sita pozostaje niestety bardzo mało programów MBA w Polsce wartych inwestycji, ale na świecie jest ich około 10 tysięcy — mówi prof. Koźmiński.

Ważne z kim
Przy wyborze studiów ważne są też rekomendacje absolwentów i to, czy tworzą wspierającą się zawodowo grupę. — Nasza uczelnia utrzymuje relacje z absolwentami, organizując dla nich coroczne zjazdy, zapraszając ich na wykłady otwarte, informując o zmianach w ich życiu zawodowym. To sprawia, że po studiach cały czas czują się związani z uczelnią i chętniej się z nią identyfikują — mówi prof. Koźmiński.
Dr hab. Rafał Mrówka z Katedry Teorii Zarządzania, kierownik Programu MBA — SGH, twierdzi, że siłą programów MBA są w dużej mierze spotkania podczas zajęć z ludźmi z różnych branż i dzielenie się wiedzą i doświadczeniami. Dlatego warto zwracać uwagę na sposób rekrutowania słuchaczy, który powinien być rodzajem sita. — O jakości programu świadczy to, że słuchacze mają przynajmniej kilkuletnie doświadczenie w pracy i to na kierowniczym stanowisku. Lepiej też, żeby na jedno miejsce było kilku kandydatów. Bo większą liczbę dobrych kandydatów przyciągają prestiżowe programy — wskazuje dr hab. Mrówka.
MBA a MBA
Są programy już za klika tysięcy złotych i za grubo ponad 100 tys. zł. Skąd aż takie różnice? Powodów jest kilka. Przede wszystkim: te najtańsze to nie pełny program MBA, lecz tylko kurs. Płaci się za prestiż uczelni, jakość kadry naukowej, akredytacje, miejsce w rankingu. Koszty rosną, jeśli szkoła współpracuje z zagraniczną uczelnią i zatrudnia tamtejszych wykładowców.
To także gwarancja jakości, szczególnie, gdy ta zagraniczna szkoła jest wysoko w rankingach. Droższe są studia prowadzone całkowicie lub częściowo po angielsku. Najdroższe zaś, oprócz części odbywającej się w kraju, oferują też zagraniczne wyjazdy szkoleniowe. Cena zależy także od jakości wykładowców. — Najbardziej ceni się wykładowców akademickich, którzy umieją uczyć i współpracowali lub współpracują z biznesem, czyli teoretyków z praktycznym doświadczeniem lub praktyków z akademickim doświadczeniem — mówi dr hab. Rafał Mrówka.
Uważa, że między programami nauczania nie ma znaczących różnic. Wszystkie powinny zawierać określone treści związane, np. z zarządzaniem strategicznym, marketingiem, finansami. Różnice dotyczą zajęć fakultatywnych i programów specjalistycznych. Dr hab. Rafał Mrówka dodaje, że będąc kandydatem, chciałby wiedzieć, czy program zajęć odwołuje się do najnowszych tendencji, a to wymaga przejrzenia sylabusów. Można także zdać się na wizerunek uczelni albo opinie o wykładowcach.
Za co płacić
Według prof. Koźmińskiego cena akredytowanych programów MBA jest w Polsce wyjątkowo niska. — Prawdę mówiąc, ukończenie studiów MBA, a zwłaszcza Executive MBA, to nadzwyczajna okazja, bo takie same na świecie kosztują trzy razy więcej. Musimy dostosowywać ofertę cenową do rynku, a polski rynek edukacji menedżerskiej jest bardzo konkurencyjny, ale polski student, nawet menedżer średniego czy wyższego szczebla nie bierze kredytu bankowego, by pokryć czesne, tylko finansuje naukę z własnej kieszeni lub z pomocą pracodawcy — zauważa prezydent ALK.
Wymiernym wskaźnikiem jakości programu są zarobki absolwentów i ich kariery. Dobre studia MBA to inwestycja, która może się zwrócić. Z badań wynika bowiem, że korzystnie wpływają na karierę zawodową i na zarobki. Większość programów w Polsce działa od 20-25 lat, więc HR-owcy i headhunterzy doskonale znają wartość ich absolwentów na rynku pracy.


