Ryszard Krauze dołączy do projektu inteligentnej wyszukiwarki internetowej Hakia. Jego firma ma na tym zyskać. Ile i kiedy — nie wiadomo.
Ryszardowi Krauzemu najwyraźniej robi się ciasno na polskim rynku. Prezes Prokomu Software wiele lat temu zainwestował w Bioton, producenta ludzkiej insuliny, który coraz odważniej poczyna sobie na zagranicznych rynkach. Teraz jeden z najbogatszych Polaków zdecydował się na powrót do korzeni, czyli do branży informatycznej. Spółka zaangażowała się w budowę aktywnej wyszukiwarki internetowej www.hakia.com. Zlokalizowana na Manhattanie firma została stworzona przez międzynarodowy zespół, w którym biorą udział Finowie, Amerykanie i rosyjscy naukowcy.
— Hakia to inteligentny przewodnik. Dzisiaj każda wyszukiwarka dość mechanicznie posługuje się jedną logiką języka. Hakia jest interaktywna i przełamuje barierę językową, choć może nie będzie tłumaczyła na wszystkie dialekty afrykańskie... Jedynym problemem będzie opracowanie kolejnych leksykonów — mówi Wiesław Walendziak, wiceprezes Prokom Investment, przygotowujący ten projekt.
Indianie Navajo…
W ubiegłym tygodniu firmy Ryszarda Krauzego podpisały listy intencyjne dotyczące uczestnictwa w Hakii: Prokom Software na dostawę oprogramowania, a Prokom Investment — na wejście kapitałowe do projektu. Prawdopodobnie Prokom zapewnił sobie kilkuprocentowe udziały w tym przedsięwzięciu. Jak udało się nam ustalić, na objęcie udziałów w amerykańskiej firmie zdecydował się też Mario Draghi, wiceprezes Goldman Sachs International.
Dlaczego firma, która ma siedzibę na Manhattanie, wybrała właśnie Prokom?
— Prokom ma być strategicznym partnerem Hakii w dziedzinie efektywnego zabezpieczenia systemu. Ludzie z Gdyni okazali się mistrzami w zabezpieczaniu baz. Przeszli wiele trudnych chwil i ataków hakerów podczas lat pracy nad systemem ZUS. Dzięki temu wyprodukowali bardzo oryginalne systemy zabezpieczeń. W świecie informatyki czasami wartość ma to, co ogólnie dostępne, a czasem język Indian Navajo. Jeśli idzie o oryginalność, informatycy z Gdyni to tacy Indianie Navajo — wyjaśnia Wiesław Walendziak.
…opowiedzą w lutym…
Ale Prokom chce też mieć długoterminowe zabezpieczenie swojego wkładu w Hakię.
— Nasze doświadczenie software’owe, choć bardzo ważne, to tylko jeden aspekt współpracy z amerykańskimi partnerami. Idzie o to, abyśmy nie sprzedali jednorazowej usługi, ale rośli wraz z powodzeniem całego projektu. O szczegółach powiemy w lutym — mówi Wiesław Walendziak.
Wtedy projekt ma wystartować. Na razie założona w ubiegłym roku firma udostępnia jedynie stronę testową wyszukiwarki.
…i na tym nie stracą
Przedstawiciele Prokomu uważają, że w sensie technologicznym to coś więcej niż Google. Czy Hakia rzuci rękawicę liderowi?
— Zobaczymy, jaką zdolność „technologicznego przyspieszenia” ma ten projekt. Nie złożę teraz żadnych bezsensownych deklaracji — mówi enigmatycznie Wiesław Walendziak.
Analogie do Biotonu są oczywiste. Hakia to również projekt wysokiego ryzyka, dający potencjalnie szanse wysokiego zwrotu z inwestycji. Czy stanie się dla Ryszarda Krauzego tak ważna jak teraz Bioton? Z odpowiedzią na to pytanie trzeba poczekać. Ale już teraz wiadomo, że zyskiem Prokomu może być samo wdrożenie oprogramowania w takim projekcie. Dzięki temu uzyska rekomendacje, które mogą się przydać przy późniejszym negocjowaniu kontraktów.
— Dla Prokomu jest to o tyle bezpieczna inwestycja, że ludzie z Hakii wypracowali już tak dużo ciekawych rozwiązań, że w najgorszym przypadku ów biznes kupią jeszcze więksi gracze — mówi Wiesław Walendziak.