Jego zdaniem, wzrost ryzyka politycznego oznaczać będzie zapewne większą zmienność na giełdzie w Stambule.

W poniedziałek główny indeks tamtejszego parkietu - XU100 - spadł o 7,1 proc. na zamknięciu sesji, a w jej trakcie tracił nawet 9 proc.
Łukasz Hejak nie ma wątpliwości, że w długim terminie na notowania tureckich spółek kluczowy wpływ będzie miało utrzymanie przez prezydenta Erdogana prorynkowej polityki gospodarczej.
- Polityczne zamieszanie oraz nerwowe nastroje w państwie z pewnością wpłyną w najbliższym okresie negatywnie na gospodarkę i konsumpcję (można m.in. spodziewać się dalszego pogorszenia się sytuacji w turystyce), jednak ich ostateczny wpływ na dynamikę PKB bardzo trudno w tej chwili oszacować - dodaje Łukasz Hejak.
Specjalista wskazuje na dość niewymagające wyceny akcji na giełdzie w Turcji - średni wskaźnik cena/zysk to 11, w tym dla samych banków 9.
- Wyniki finansowe spółek powinny się poprawiać w tym roku, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że giełda w Stambule silnie w tym roku wzrosła (główny indeks zyskał ponad 15 proc.), więc w okresie podwyższonego ryzyka spowodowanego niestabilną sytuacją polityczną część inwestorów może zdecydować się na realizację zysków - komentuje zarządzający Investor Turcja.
Od początku roku fundusz zyskał 15,4 proc., wobec średniej w grupie na poziomie 16,8 proc.
Wycena ta nie uwzględnia wczorajszego krachu w Stambule.