Przedsiębiorcy kontra Bruksela

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-03-17 00:00

Firmy spożywcze ostro sprzeciwiają się decyzjom Komisji Europejskiej o opodatkowaniu zapasów. Dziś ich protest trafi do Brukseli.

Krajowi przedsiębiorcy branży spożywczej nie godzą się na opodatkowanie nadmiernych zapasów, jakie zamierza wprowadzić Bruksela w związku z rozszerzeniem. Ich zdaniem, poczynania Komisji Europejskiej (KE) zmierzają wprost do eliminacji konkurencji, a nie walki ze spekulacją na rynku. Pod protestem, który dziś trafi na biurko Franza Fischlera, komisarza UE ds. rolnych, podpisały się wszystkie organizacje i zrzeszenia branży spożywczej, reprezentowane w Radzie Gospodarki Żywnościowej — organie doradczym ministerstwa rolnictwa.

— Jeżeli nie będziemy głośno sygnalizować ewidentnej dyskryminacji, to nie ma co liczyć, że jej nie będzie. Chcemy stworzyć wspólny front obrony rynku żywnościowego wraz z krajami Grupy Wyszehradzkiej i wiele na to wskazuje, że ten plan uda się zrealizować — mówi Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Na razie Bruksela ignoruje głosy z Warszawy. Jest jednak szansa, że ta sytuacja może się zmienić po 1 maja, kiedy staniemy się pełnoprawnym członkiem UE.

Zdaniem Stanisława Zięby, sekretarza Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa, podejście Brukseli ma „obrzydliwy charakter” i zmierza wprost do likwidacji konkurencji poprzez upadłość wielu firm.

— Unia rezerwuje sobie prawo podejmowania decyzji według własnego uznania. Dopiero pół roku po akcesji chce określić, co to są nadmierne zapasy i ustalić wysokość podatku. Cała operacja logistycznie jest niemożliwa do przeprowadzenia, wprowadza zbyt wiele dowolności i uznaniowości — dodaje Marek Przeździak, sekretarz Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Cukierniczych i Czekoladowych Polbisco.