Zaangażowanie kancelariii prawnej albo sądu to wciąż najchętniej
wykorzystywane przez firmy sposoby na odzyskanie długów. Rośnie jednak
znaczenie polubownych metod oraz prewencji — wynika z badania „Audyt
windykacyjny”, przeprowadzonego przez Kerallę Research na zlecenie firmy
windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.
Windykator zamiast sądu
Pokazuje
ono, że aż 81 proc. firm ma problemy z uzyskaniem zapłaty za sprzedane
towary i usługi, co oznacza 10-procentowy wzrost w stosunku do
poprzedniej edycji badania z 2015 r. Aż 60 proc. przedsiębiorców z tego
grona skarży się, że co dziesiąta faktura wystawiana przez nich każdego
miesiąca pozostaje nieopłacona. Dla jednej trzeciej badanych
przeterminowane płatności stanowią 11-50 proc. wszystkich faktur.
Mimo
to spadła liczba podmiotów, które w przypadku problemów z płatnościami
decydują się na korzystanie z radykalnych rozwiązań, takich jak
zaangażowanie kancelarii prawnych czy skierowanie sprawy do sądu. Teraz
na drogę sądową występuje co piąty przedsiębiorca, podczas kiedy
wcześniej opcję tę wybierało 22 proc. badanych. W 2015 r. dochodzenie
należności kancelariom prawnym zlecało 26 proc. firm, a
obecnie niecałe 20 proc.
Od 2015 r. zwiększył się natomiast
odsetek firm korzystających z polubownych sposobów dochodzenia płatności
za sprzedane towary i usługi. Przedsiębiorcy częściej niż poprzednio
powierzają odzyskanie długu firmom windykacyjnym. Decyduje się na to
ponad 13 proc. badanych (wobec 11 proc. wcześniej). Co trzeci respondent
dzwoni do partnerów i negocjuje warunki spłaty (poprzednio metodę tę
wykorzystywało 26 proc.). Więcej firm wysyła też wezwanie do
zapłaty — obecnie robi to 57 proc. ankietowanych, a w badaniu
przeprowadzonym w 2015 r. — połowa.
Przedsiębiorcy
preferują także „miękkie” metody prewencyjne. Już w momencie wystawiania
faktury ponad 11 proc. umieszcza na niej pieczęć informującą o
przekazywaniu niezapłaconych należności do firmy windykacyjnej (w
poprzedniej edycji niecałe 2 proc.). Zwiększyło się także grono tych,
którzy na fakturze uprzedzają kontrahentów, że jeśli nie zapłacą oni za
towar lub usługę, zostaną wpisani do biura informacji gospodarczej (10
proc. vs 6 proc.).
Słowa rzucane na wiatr
Przedsiębiorcy
są jednak mało konsekwentni w realizacji swoich zapowiedzi i deklaracji.
W 2015 r. połowa firm, która uprzedziła kontrahenta, że podejmie
działania zmierzające do odzyskania należności, potem rzeczywiście to
robiła. Obecnie taki plan realizuje tylko niespełna 27 proc.
—
Dobra koniunktura rozleniwiła wiele firm. Zwiększają one przychody i
zyski, nie narzekają na brak zamówień, więc uważają, że niepłacący
kontrahenci nie są dla nich poważnym zagrożeniem. Pogorszenie
koniunktury, a często nawet chwilowa zadyszka, może sprawić, że takie
podejście mocno odbije się na stanie konta firmy. Dlatego na kwestie
płynności trzeba patrzeć w długoterminowej perspektywie. Jeśli
kontrahent odwleka płatności, a próby polubownego nakłonienia do zapłaty
nie przynoszą efektu, warto rozważyć wpisanie jego zobowiązania do biura
informacji gospodarczej. To efektywny sposób na odzyskanie należności —
radzi Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów.
W
badanych firmach z sektora MSP egzekwowaniem należności najczęściej
zajmuje się księgowość (46,5 proc.), a w 30 proc. odpowiadają za to
osobiście szefowie lub właściciele firm. Działowi handlowemu powierza tę
czynność 5 proc. firm. Co ciekawe, 4 proc. przedsiębiorców deklaruje, że
nie ma konkretnej osoby, która odpowiada za ściąganie długów. © Ⓟ
Przedsiębiorcy nie walczą o należności
opublikowano: 2018-02-07 22:00
zaktualizowano: 2018-02-07 20:58
Coraz mniej firm decyduje się na radykalne rozwiązania zmierzające do odzyskania długów. Rośnie popularność różnych form prewencji.