Według operatorów telekomunikacyjnych głównym powodem słabego wykorzystywania multimediów w naszych firmach jest brak pomysłu.
Według Michała Małyszko, kierownika zespołu menedżerów produktów w NASK, multimedia nie są jeszcze chętnie wykorzystywane w polskich firmach. Oczywiście istnieją firmy pionierzy, które wykorzystują nowoczesne możliwości sieci transmisyjnych, jednak większość firm nadal nie uświadamia sobie możliwych korzyści i oszczędności z nich płynących.
— Rynek dojrzewa, klienci są edukowani zarówno przez dostawców rozwiązań, jak i przez media, które coraz częściej poruszają te tematy. Myślę, że najbliższe 3 lata będą okresem rozwoju usług opierających się na transmisji multimedialnej — prognozuje Michał Małyszko.
Brak pomysłu
Adam Suchenek z Polkomtela, operatora sieci Plus, potwierdza, że w polskich firmach multimedia nie są obecnie wykorzystywane na dużą skalę. Ma to wynikać przede wszystkim z braku pomysłu na ich zastosowanie.
— Wideopołączenia lub wideo- konferencje są użytkowane raczej umiarkowanie. Dużo zależy od kultury firmy. Często usługa ta jest wprowadzana w firmach, których oddziały macierzyste znajdują się za granicą. Oczywista przyczyna korzystania z takich usług to chęć obniżenia kosztów delegacji. Inny powód to zwiększenie dostępności szkoleń — wylicza Jacek Kalinowski z PTK Centertel, operatora sieci Orange.
Ładniej i taniej
Jeżeli firma zdecyduje się na wykorzystywanie multimediów, może liczyć na oszczędność czasu i środków, a także na czytelność przekazu informacji.
— W przypadku wideokonferencji jest to zmiana jakościowa w procesie komunikacji w firmie. Możliwość szybkiego zorganizowania takiego spotkania w celu podjęcia ważnej decyzji, czy też stałe wideokonferencje raportujące postępy prac w projektach to rewolucja dla firm, które do tej pory ponosiły wysokie koszty związane z fizycznym przemieszczaniem się osób — przekonuje Michał Małyszko.
Jak zauważa Jolanta Ciesielska z Netii, obecnie duża część firm jest już w posiadaniu witryn internetowych, korzysta z poczty internetowej, do której to załącza pliki zawierające treści multimedialne, ale tylko niektóre z nich — głównie przedsiębiorstwa wielooddziałowe — korzystają z usług umożliwiających w sieci współdzielenie dokumentów i równoczesną pracę na nich bez konieczności przesyłania ich między poszczególnymi pracownikami.
Bez pomysłu
— Wydaje się, iż niskie wykorzystywanie nowych multimedialnych przekazów opartych nie na zasadzie załączania danego pliku do e-maila, ale równoczesnej pracy online wynika: z niewystarczającego poziomu rozwoju infrastruktury — wystarczy, aby jeden z uczestników był podłączony do sieci internet za pomocą łącza nieszerokopasmowego, w tym łącza transmisji danych opartego na GPRS lub nawet UMTS, a już praca współdzielona nad danym dokumentem może być utrudniona; z niszowego popytu na tego rodzaju usługi, wynikającego również z braku „przyzwyczajenia” do zdalnej pracy; z obaw związanych z bezpieczeństwem przekazu — twierdzi Jolanta Ciesielska.
