Przedsiębiorcy wolą asystentkę na etacie

24-01-2018, 22:00

Sekretarki mogą spać spokojnie — sztuczna inteligencja nie wyśle ich na bruk. A dodatkowo odciąży w wielu obowiązkach

Międzynarodowy dzień asystentki i sekretarki wypada 25 kwietnia, jednak w Polsce to święto od kilku już lat obchodzone jest właśnie 25 stycznia. Po raz pierwszy było celebrowane w 1952 r. w Stanach Zjednoczonych. Z jakiego powodu powstało? Chodziło o walkę ze stereotypem, że na tym stanowisku pracują wyłącznie kobiety bez wykształcenia, do których obowiązków należy przede wszystkim parzenie i podawanie kawy. Dziś, 66 lat później, w dobie rozwoju nowoczesnych technologii coraz częściej pada pytanie — czy zawód etatowej sekretarki może zostać wkrótce wyparty przez wirtualnych asystentów?

Zobacz więcej

ZAWÓD, KTÓRY EWOLUUJE: Dr Kaja Prystupa- -Rządca, ekspertka w dziedzinie zarządzania w wirtualnym otoczeniu z Akademii Leona Koźmińskiego, zaznacza, że mimo rozwoju sztucznej inteligencji, która może zastąpić człowieka w wykonywaniu niektórych zadań, zawód sekretarki raczej nie zniknie z rynku. Zmieni się jednak zakres obowiązków zatrudnionych asystentek. Fot. ARC

Prawa ręka biznesmena

— Wirtualna asystentka to osoba pracująca zdalnie i wykonująca różne prace biurowe. Można ją zatrudnić bezpośrednio, ale na polskim rynku pojawiło się już wiele firm, które pośredniczą w tej usłudze. Rola takich osób ewoluowała w ciągu ostatnich lat. Początkowo zakres ich obowiązków dotyczył głównie podstawowych prac biurowych. Obecnie jest on znacznie szerszy i uzależniony od zapotrzebowania klienta — tłumaczy dr Kaja Prystupa-Rządca, ekspertka w dziedzinie zarządzania w wirtualnym otoczeniu z Akademii Leona Koźmińskiego. Odbiorcami tego rodzaju usług są najczęściej właściciele małych firm, osoby publiczne, w tym blogerzy oraz osoby żyjące bardzo aktywnie.

— Pojawienie się zdalnych sekretarek jest związane z kilkoma trendami rynkowymi. Pierwszym z nich jest powszechny dostęp do internetu oraz do coraz bardziej zaawansowanych narzędzi komunikacji. Po drugie, ten rodzaj usługi powstał w odpowiedzi na zmiany w organizacji pracy — tendencji do outsourcingu wszystkich działań, które nie należą do głównych obszarów działalności firmy. Po trzecie, pojawienie się tego typu stanowisk pracy wiąże się z trendem społecznym, jakim jest aktywizacja zawodowa osób, które z różnych względów nie chcą bądź nie mają możliwości codziennego dojazdu do miejsca pracy. Dotyczy to w dużej mierze młodych matek, osób niepełnosprawnych lub zamieszkałych w małych miejscowościach — tłumaczy dr Kaja Prystupa-Rządca. Jednak wraz ze stosowaniem coraz to nowszych technologii, w wirtualnych asystentkach jest coraz mniej czynnika ludzkiego. Wszystko za sprawą prężnie rozwijającej się sztucznej inteligencji (SI). Już od pewnego czasu użytkownicy Apple’a mogą korzystać z pomocy Siri, a ci posługujący się największą przeglądarką — asystentem Google’a. Jak przewidują eksperci, wkrótce na rynku zacznie pojawiać się więcej „profesjonalnych”, inteligentnych sekretarek.

Edward przeciera szlaki

— Rynek asystentów wykorzystujących sztuczną inteligencję rośnie bardzo dynamicznie, szczególnie poza granicami naszego kraju. Rozwiązania tego typu są w stanie już dziś planować dzień na podstawie naszego kalendarza, podpowiadać, kiedy wyjść na spotkanie, żeby zdążyć punktualnie i nie utknąć w korku, czy też wychwycić określone słowa w korespondencji i zasugerować sposób odpowiedzi na e-mail. Wydaje się, że wkrótce ta moda dotrze również do nas. Widzimy to na przykładzie Edwarda — asystenta, którego tworzymy z myślą o działach sprzedaży. Wykorzystując go, możemy już dziś automatyzować typowe czynności związane z wprowadzaniem danych do CRM czy robieniem notatek. Już tylko to powoduje, że zainteresowanie takim rozwiązaniem jest bardzo duże. Możemy sobie więc wyobrazić, co stanie się za kilka lat, kiedy tego typu asystent będzie mógł być traktowany jako pełnoprawny członek naszego zespołu — zapowiada Tomasz Wesołowski, prezes firmy 2040.io.

— Zapewne w przyszłości część zadań wykonywanych przez wirtualne asystentki będzie można zastąpić formami sztucznej inteligencji. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że stanowisko to ewoluuje wraz z zapotrzebowaniem klientów, zawód sekretarki nie zniknie z rynku, lecz zmieni się zakres wykonywanych przez nią obowiązków — twierdzi dr Kaja Prystupa-Rządca.

W grę wchodzi etyka

Warto zauważyć, że wybór asystentki — pracującej stacjonarnie w firmie, wirtualnej bądź obdarzonej sztuczną inteligencją — w dużej mierze zależy od osób, które będą korzystać z tego typu usług. Czy zdecydowałyby się one na współpracę z maszyną, rezygnując z prawdziwej sekretarki lub sekretarza?

— Definitywna i wiążąca deklaracja mogłaby paść, gdybym znał dokładną specyfikację techniczną takiej sztucznej inteligencji oraz jej realną przydatność jako maszyny wyręczającej człowieka. Obecnie mogę powiedzieć, że zaangażowałbym SI w pracę, która odciążą moich pracowników. Automatyzuje ona pewne procesy i pozwala lepiej analizować spływające dane, a także pozwoli unikać ludzkich błędów, które każdemu mogą się zdarzyć — odpowiada Grzegorz Miłkowski, prezes firmy ContentHouse. Ekspert zaznacza, że w przyszłości decyzja ta może zależeć od wielu różnych aspektów i być związana z różnymi procesami zachodzącymi w firmie.

— Możemy założyć, że za 20 czy 30 lat rozwój SI będzie stał na tak wysokim poziomie, że pierwiastek ludzki zostanie wszczepiony w maszyny. Wówczas decyzja będzie bardziej złożona, gdyż oprócz aspektów biznesowych będziemy musieli podjąć taką z pogranicza HR-u, wizerunku firmy oraz etyki — zaznacza Grzegorz Miłkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Przedsiębiorcy wolą asystentkę na etacie