Przedświąteczna atmosfera zmobilizowała do wzrostów
PECHOWCY: Środowa sesja nie była szczęśliwa dla wszystkich walorów. Na wszystkich rynkach potaniało 31 spółek. Największymi przegranymi były Boryszew i Atlantis, które zanotowały ponad 9-proc. przecenę.
W krótszym, przedświątecznym tygodniu na rynku akcji, środowa sesja stała pod znakiem kontynuacji wtorkowych wzrostów. W ten sposób inwestorzy otrzymali od losu całkiem udany prezent pod choinkę.
ZA GRANICĄ, a w szczególności w Stanach Zjednoczonych, ostatnie sesje w większości przypadków upływały także pod znakiem wzrostów. Ten nieoczekiwany powrót koniunktury na Wall Street był zaskoczeniem praktycznie dla wszystkich analityków. Nic bowiem nie wskazywało na to, by kończący się rok mógł przynieść jakieś istotne zmiany na rynku. Jednak inwestorom chyba znudziło się już śledzenie losów prezydenta Clintona i postanowili mocniej zaangażować się na giełdzie. Skutkiem tego był znaczny wzrost indeksów w USA i stabilizacja na europejskich parkietach. Natomiast z głębszą rezerwą podeszły do tego giełdy w Azji, gdzie mieliśmy do czynienia z kolejną już przeceną walorów.
WARSZAWSKI parkiet żywiołowo reagował na przedświąteczną zwyżkę notowań. Na rynku dominowało kupno, co w połączeniu z dość dużymi, jak na ostatnie czasy, obrotami zapowiada możliwą kontynuację wzrostowej tendencji. Tym samym, coraz bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz zakładający wzrost WIG do 14-15 tys. punktów. Wszystko jednak zależeć będzie od poświątecznych nastrojów wśród inwestorów.
WCZORAJSZA sesja przyniosła dość znaczny wzrost giełdowych indeksów. Największy stał się udziałem wskaźnika rynku równoległego WIRR, który podskoczył o 3,7 proc. Nieźle działo się także na rynku podstawowym, gdzie WIG wzrósł o 3 proc., zaś indeks spółek o największej kapitalizacji zwiększył swoją wartość o 3,3 proc. Najsłabiej na tle całego rynku wypadły akcje Narodowych Funduszy Inwestycyjnych, których indeks NIF zmienił się jedynie o 0,7 proc. Cena PŚU na fixingu podskoczyła do 59,50 zł i była wyższa niż dzień wcześniej o 1,7 proc.
W PORÓWNANIU z wtorkiem nieznacznie spadły obroty. Jednak ich poziom w dalszym ciągu wskazuje, iż mamy już do czynienia z dyskontowaniem tzw. efektu stycznia, a wielu inwestorów chce odpowiednio wcześnie otworzyć swoje pozycje.
PONOWNIE do łask inwestorów powróciły papiery Elektrimu. Na wieść o odwołaniu zarządu spółki, czego od dłuższego czasu domagali się akcjonariusze, kurs akcji podskoczył do góry o maksymalną dopuszczalną wartość i w trakcie fixingu wyniósł 33,80 zł. Notowania skończyły się także blisko 80-proc. redukcją kupna. Jednak giełdowi analitycy skłonni są twierdzić, że jest to jedynie jednorazowy wyskok, który w dłuższej perspektywie nie zmieni obrazu notowań Elektrimu. Analitycy uważają, że zaufanie do tej spółki zostało tak mocno podważone, iż potrzeba dużo czasu, by firma odzyskała swoją poprzednią pozycję. Niemniej jednak, z perspektywy rynku, odwołanie zarządu jest krokiem w dobrym kierunku.
KOLEJNY raz w tym tygodniu ostro handlowano w trakcie transakcji pakietowych. Ogółem właściciela zmieniło blisko 1,78 mln akcji o łącznej wartości ponad 45,5 mln zł. Na szczególną uwagę zasługują transakcje na walorach BOŚ. W ich wyniku sprzedano ponad 670 tys. akcji banku. Rozrzut cenowy był dość spory i wyniósł od 53,50 do 62 zł za walor, gdy ich cena w trakcie sesji wyniosła 58 zł. Handel akcjami BOŚ-a wynika najprawdopodobniej ze sprzedaży tych akcji przez Kredyt Bank, który zrezygnował, zapewne już definitywnie, z przejęcia BOŚ-a. Ciekwostką środowych transakcji była także sprzedaż 150 tys. praw do akcji Polnordu, o wartości 2,43 mln zł.