Kryzys w strefie euro przekłada się mocniej i szybciej na polską gospodarkę, niż jeszcze kilka miesięcy temu prognozowali ekonomiści. Wskaźnik HSBC PMI, mierzący nastroje menedżerów logistyki w firmach przemysłowych, spadł we wrześniu z 51,8 do 50,2 pkt. Jest najniższy od października 2009 r.
— Osłabienie koniunktury w polskim przemyśle jest coraz bardziej widoczne. Od początku roku wskaźnik obniżał się przez siedem miesięcy, a rósł tylko w dwóch — zaznacza Madhur Jha, ekonomista HSBC.
Przyczyn kłopotów przemysłowców jest kilka. — Po pierwsze, turbulencje na rynkach finansowych zwiększają poczucie niepewności wśród przedsiębiorców. Po drugie, słabnie popyt zagraniczny, zwłaszcza z Niemiec. Po trzecie, wyhamowuje konsumpcja krajowa — wylicza Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości.
Poziom wskaźnika powyżej 50 pkt oznacza co prawda, że menedżerowie polskiego przemysłu ciągle widzą poprawę sytuacji firm, ale tempo poprawy jest już znikome. A to oznacza, że ten duży sektor naszej gospodarki jest już właściwie w stagnacji. Ratują nas głównie usługi i budownictwo.
— Jesienią roczna dynamika produkcji przemysłowej może się zbliżyć do zera — twierdzi Ignacy Morawski. Oznaczałoby to ostre hamowanie. W sierpniu produkcja rosła w tempie 8,1 proc., a średnia dynamika od początku roku wynosiła 6,8 proc. Co więcej, możliwe, że w przyszłym roku zobaczymy nawet ujemne dynamiki.
— Wskaźnik PMI może niedługo spaść poniżej 50 pkt i pozostawać tam przez dwa- -trzy kwartały. Kulminacyjny moment dla sektora przetwórczego nastąpi w drugim kwartale przyszłego roku. Produkcja przemysłowa w ujęciu rocznym będzie wówczas spadać — prognozuje Jakub Jaworowski, ekonomista Banku BPH. Jeszcze niedawno zdecydowana większość ekonomistów twierdziła, że w przyszłym roku wzrost gospodarczy wyniesie około 3,5 proc. Teraz coraz więcej prognoz przewiduje, że dynamika PKB spadnie w okolice 2,5 proc.
Ostatnie tygodnie pokazały bowiem, że kryzys w strefieeuro — u naszego głównego partnera handlowego — coraz bardziej przypomina literę W. — Wszystko wskazuje na to, że strefie euro nie uda się uniknąć recesji, a Polska nie utrzyma wzrostu gospodarczego powyżej 3 proc. Gra toczy się o to, by te problemy trwały jak najkrócej i były jak najpłytsze — twierdzi Ignacy Morawski.
2,9
proc. Taką prognozę przyszłorocznego wzrostu PKB ogłosili wczoraj
ekonomiści Invest-Banku i Polskiego Banku Przedsiębiorczości. To kolejne
zespoły analityczne, które oczekują dynamiki niższej niż 3 proc.
Tymczasem rząd, w założeniach do przyszłorocznego budżetu, podtrzymał
niedawno prognozę 4 proc.