Przestój w spółce, zyski w górę

Paweł Janas
opublikowano: 2005-08-17 00:00

Prawie 90 mln zł zarobiła pomorska grupa. Mogłoby być więcej,

gdyby nie remonty.

Nie tylko PKN Orlen ogłaszał wczoraj wyniki za II kwartał w konwencji: „co by było, gdyby”. Jego największy konkurent — Grupa Lotos — ogłosił, że skonsolidowany zysk netto za II kwartał wyniósł 88,6 mln zł — o 58 proc. więcej niż w 2004 r.

— Wynik mógłby być znacznie lepszy, gdyby nie planowany przestój remontowy gdańskiego zakładu od końca marca do połowy maja — tłumaczy Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos.

Szef spółki podtrzymał także prognozę skonsolidowanego zysku w 2005 r. Ma on wynieść około 404 mln zł.

Południe nie nadąża

Zyskowne były oczywiście wchodzące w skład grupy: Lotos w Gdańsku oraz Petrobaltic. Gorzej z rafineriami Czechowice i Jasło (Glimar jest w upadłości).

— Wyniki tych spółek — wbrew oczekiwaniom — są jednak pozytywne — twierdzi szef Lotosu.

Szczegółów dotyczących podmiotów na razie nie podaje. Przyznaje natomiast, że sytuacja nie jest najlepsza, a pogarsza ją dodatkowo likwidowanie ulg w podatku akcyzowym. Zgodnie z deklaracjami szefa spółki, klarowniejsza jest przyszłość Jasła. Ma ono zostać centrum recyklingu. Gorzej z Czechowicami, które w przyszłym roku czeka zakończenie przerobu ropy. Ze spółki odejdzie też część załogi. Prezes dodaje enigmatycznie, że rafineria zajmie się działalnością produkcyjno-dystrybucyjną.

Grunt to detal

Analitycy dobrze oceniają wyniki spółki.

— Lotos idzie w dobrym kierunku. Upublicznienie spółki przyniosło jej tak potrzebne 900 mln zł na inwestycje i zmniejszenie kosztów finansowych — mówi Rafał Salwa z Internetowego Domu Maklerskiego.

Dodaje jednak, że Lotos bardzo musi pilnować jednej rzeczy.

— Piętą achillesową spółki jest nadal sieć dystrybucyjna. Dlatego bardzo ważna jest konsekwentna realizacja planu jej rozwoju — ocenia analityk IDM.

Lotos także zdaje sobie z tego sprawę. Na przełomie III i IV kwartału spółka ma przedstawić szczegóły strategii rozwoju sieci.