Przewoźnicy muszą zadbać o przyszłość
Po wejściu do UE na rynku pozostanie 40 proc. rodzimych firm
Szacuje się, że w Polsce jest 50 tys. firm transportowo-spedycyjnych. Po przyłączeniu do Unii może ich pozostać 20 tys., gdyż reszta nie poradzi sobie z zagraniczną konkurencją.
Na polskim rynku transportowo-spedycyjnym funkcjonuje około 50 tys. firm. Po wejściu Polski do UE może ich pozostać zaledwie 20 tys. Reszta nie poradzi sobie z zagraniczną konkurencją.
— Polskie firmy już teraz powinny rozpocząć przygotowania do stawienia czoła lepiej zorganizowanym i ekspansywnym firmom unijnym — twierdzi prof. Halina Brdulak, kierownik Zakładu Transportu Międzynarodowego i Logistyki przy Kolegium Gospodarki Światowej na SGH.
Dominują małe
Część podmiotów specjalizuje się w transporcie międzynarodowym, ale największa grupa, około 30 tys., koncentruje się na rynku krajowym. Są to niewielkie, posiadające 1-3 samochody firmy rodzinne, które żyją dniem dzisiejszym i na ogół nie mają przygotowanej strategii na przyszłość.
— Nie są one przygotowane do walki o klienta i dla nich otwarcie granicy będzie największym zagrożeniem — uważa prof. Brdulak.
Wśród największych konkurentów polskich firm transportowo-spedycyjnych, Niemców i Holendrów, także przeważają niewielkie firmy. Dysponują one na ogół większym doświadczeniem, kapitałem i wiedzą na temat funkcjonowania rynku i zarządzania przedsiębiorstwem. Z taką wiedzą wśród polskich firm jest znacznie gorzej.
Tomasz Michalski, dyrektor w Departamencie Transportu Samochodowego w ministerstwie transportu, twierdzi, że w 2000 r. ruszył program edukacyjny, mający wesprzeć głównie mniejsze firmy.
Z kondycją nie najlepiej
Kondycja firm transportowych jest coraz słabsza. Boleśnie odczuły one kryzys rosyjski. Dotyczy to szczególnie najmniejszych podmiotów.
— Od dwóch lat sytuacja mojej firmy pogarsza się. Dysponuję czterema samochodami. Nie mam środków na dalszy rozwój. Wiele podobnych firm wykańczają galopujące ceny paliw. Niestety, wzrostowi kosztów nie towarzyszy wzrost cen frachtów — twierdzi Antoni Sotnik, właściciel gdańskiego Logo-Trans.
Dawnym monopolistom branży oraz firmom z udziałem kapitału zagranicznego łatwiej dostosować się do zmian. Potentaci są nie tylko dobrze przygotowani do starcia z unijną konkurencją, ale już teraz stanowią dla zagranicznych firm zagrożenie. Dysponują nowoczesnym sprzętem i wiedzą.
Firmy, które mają ambicje liczyć się w przyszłości, powinny przede wszystkim dokonać szczegółowej analizy własnej konkurencyjności. Najlepiej zacząć od poznania swego udziału w rynku i głównych konkurentów. Ponadto nie należy zaniedbywać innych możliwości działania. Dywersyfikacja pomaga przetrwać rynkowe zawirowania.
Małe firmy działające na lokalnych rynkach powinny też, zdaniem prof. Brdulak, pomyśleć o konsolidacji. Może ona ułatwić oferowanie klientom bardziej kompleksowych usług.
Wiele firm transportowo-spedycyjnych swoją szansę widzi w oferowaniu usług logistycznych. Muszą się one nastawić na sporą konkurencję. Ocenia się, że ten rynek będzie rósł w Polsce nawet o 12 proc. rocznie. Pod tym względem nasz kraj jest uznawany za najbardziej interesujący rynek w Europie Środkowej i Wschodniej.
Lidia Sosnowska-Smogorzewska
NIE TYLKO PIENIĄDZE: Pogarszająca się sytuacja przedsiębiorstw z branży transportowej wynika nie tylko z braku środków, ale i know- -how. Poza tym poziom świadomości polskich firm jest dość niski, tylko około 5 proc. usiłuje coś robić, reszta nie ma żadnej strategii na przyszłość. fot. Grzegorz Kawecki