Przezwyciężyć nieufność

Andrzej Arendarski
opublikowano: 2012-12-03 00:00

Państwo źle wydaje pieniądze na naukę, a większość przeznaczana jest na liczne, lecz niewielkie projekty badawcze. Ich efekty często nie przynoszą oczekiwanych korzyści gospodarce i nie mają istotnego znaczenia dla rozwoju nauki.

To konkluzje z niedawno opublikowanych wyników kontroli Najwyższej Izby Kontroli (NIK), która tym razem przyjrzała się kwotom wydawanym na badania naukowe.

Lista zarzutów jest długa. Zdaniem NIK, w Polsce nie koncentruje się pieniędzy wokół dużych badań o istotnym znaczeniu dla społeczeństwa, gospodarki i rozwoju technologicznego kraju. Jak ustaliła Izba, większość projektów naukowych finansowanych przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego to niewielkie i niepowiązane ze sobą programy badawcze, habilitacyjne lub promotorskie (77,5 proc. w 2009 r. i aż 84,5 proc. w 2010 r.). Nastawione są one głównie na rozwój i utrzymanie kadr. Dowiadujemy się również, że w 2009 r. tylko 12 proc. projektów finansowanych przez ministra miało charakter badań stosowanych lub ukierunkowanych na zastosowanie w praktyce.

NIK nie zostawia także suchej nitki na polskich naukowcach. Na tle światowej nauki efektywność polskich badaczy jest niewielka. W 2009 r. nasz kraj zajmował 32. miejsce w Europie pod względem liczby publikacji naukowych przypadających na milion mieszkańców. W tym samym roku Polska zgłosiła do Europejskiego Urzędu Patentowego średnio 6,8 wynalazków na milion mieszkańców (Republika Czeska — 22,6, a będące w czołówce Niemcy — 294,5). W swoim komunikacie NIK podkreśla, że podstawowym problemem polskich jednostek naukowych jest kłopot z praktycznym zastosowaniem badań oraz niewielka liczba patentów zgłoszonych przez naukowców w latach 2009-11. Dodaje również, że większość jednostek naukowo-badawczych zbyt często sprowadzana jest do roli podmiotów udzielających certyfikatów lub homologacji rozwiązaniom zagranicznym.

Jak można skomentować wyniki kontroli? Nihil novi sub sole! Wszyscy, a z pewnością środowisko gospodarcze, wiedzą, o tym od dawna. Wie o tym także minister Kudrycka. A więc najciekawsza byłaby odpowiedź na pytanie: skoro wiemy, że jest tak źle, to dlaczego zmiany następują tak wolno?

ANDRZEJ ARENDARSKI

prezes Krajowej Izby Gospodarczej