Przez lata gdziekolwiek była amerykańska armia podążał za nią Burger King.
- Nie zobaczycie tu Burger Kinga. Przygotujcie się, że przez sześć miesięcy będziecie jeść trzy razy dziennie ziemniaki. Irlandczycy wykombinowali jakoś by było to interesujące. Jestem pewny, że i wy dacie radę – ostrzegł trzygwiazdkowy generał Ben Hodges dowodzący amerykańską armią w Europie.
W Iraku i Afganistanie amerykańscy żołnierze stacjonowali w wielkich bazach, gdzie mieli do własnej dyspozycji znane z ojczyzny fastfoody oraz wojskowe centra handlowe.
- Posunęliśmy się nieco za daleko z luksusami. Stworzyliśmy atmosferę, przez którą żołnierze nie czuli, że są w strefie walki. Nie byli nastawieni na walkę – powiedział dowodzący regimentem Kevin Muhlenbeck.
Drugi Regiment Kawalerii rozpocznie swoją misję w Orzyszu, gdzie będzie stacjonował, 25 marca. Najbliższy Burger King jest w Gdańsku.

Obecność batalionowej grupy bojowej w Polsce wynika z decyzji podjętych w trakcie Szczytu NATO w Warszawie.
