WARSZAWA (Reuters) - Ponieważ kolejna prawdopodobna obniżka stóp procentowych w tym roku została już zdyskontowana, przyszłe ruchy złotego będą w dużej mierze zależały od szczegółów przyszłorocznego budżetu, uważają dealerzy.
Minister finansów, Marek Belka ma w przyszłym tygodniu przedstawić założenia do budżetu na rok 2002, dając inwestorom przedsmak wielkości podaży skarbowych papierów dłużnych oraz wysokości oczekiwanych wpływów prywatyzacyjnych.
Jednak analitycy uważają, że na razie nie jest jasne czy Belce, który dla rynków finansowych jest gwarantem stabilności finansów publicznych uda się obronić przed bardziej populistycznymi propozycjami PSL, takimi jak czasowe wprowadzenie podatku importowego, czy ograniczenia niezależności NBP.
"W centrum uwagi rynków znajdzie się z pewnością koalicyjna debata budżetowa, natomiast jeżeli chodzi o kwestie monetarne, zdecydowanie w kartach są kolejne obniżki stóp" - powiedział Erik Nielsen, analityk z banku Goldman Sachs w Londynie.
"Rynek wyraźnie zdyskontował już jeszcze jedną, 100-150 punktową obniżkę stóp przed końcem roku oraz spadek stóp o około 500 punktów w perspektywie najbliższych 12 miesięcy" - dodał Nielsen.
Obawy o kształt budżetu nie miały jak dotąd znaczącego wpływ na wartość złotego.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy złoty zyskał cztery procent do dolara i ponad osiem procent do euro, zanim piątkowa fala realizacji zysków przejściowo nie osłabiła polskiej waluty.
Jednak do godziny 17.00 złoty odrobił część strat i za dolara płacono 4,1075 złotego podczas gdy za euro na rynku międzybankowym oferowano 3,6372 złotego.
Zdaniem dealerów spadek złotego spowodowany był głównie tym, że zagraniczni inwestorzy pozbywali się polskich obligacji realizując w ten sposób zyski po wielomiesięcznych zakupach.
KOREKTA NA RUNKU OBLIGACJI
Polskie wysokorentowne obligacje przyciągały zagraniczny kapitał od lipca, ale od tego czasu rentowności spadły o ponad cztery punkty procentowe i w tym tygodniu popyt na nie zdecydowanie się obniżył.
"Myślę że ceny na rynku obligacji osiągnęły pewien szczyt i bez napływu nowego kapitału po wielomiesięcznym nieprzerwanym popycie, mamy do czynienia z naturalną korektą" - powiedział Jacek Wiśniewski, główny analityk w banku Pekao SA.
Według analityków odpływ kapitału z rynku papierów dłużnych, w wyniku którego w drugiej połowie tygodnia rentowności dwu- i pięcioletnich obligacji wzrosły o około 50 punktów bazowych pokazuje, że inwestorzy coraz bardziej nerwowo czekają na kształt przyszłorocznej polityki fiskalnej.
Rentowność obligacji pięcioletnich wynosiła w piątek 10,3 procent, a dwuletnich bonów skarbowych 10,9 procent.
Polityczne napięcie zwiększył w piątek Marek Sawicki, wiceprzewodniczący PSL-u, który w wywiadzie dla Reutera powiedział, że jego partia będzie się starała ograniczyć autonomię banku centralnego, jeżeli Belka i SLD nie zgodzą się na wprowadzenie podatku importowego.
((Marta Karpińska, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))