PTU broni się przed komisarzem

Grzegorz Nawacki
16-08-2007, 00:00

Zarząd ubezpieczyciela przekonuje, że komisarz w spółce jest niepotrzebny. Koronnym argumentem mają być jej wyniki.

Zarząd ubezpieczyciela przekonuje, że komisarz w spółce jest niepotrzebny. Koronnym argumentem mają być jej wyniki.

Od piątku Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) sprawdza, czy w PTU należy wprowadzić zarząd komisaryczny. Władze ubezpieczyciela przekonują, że nie.

— Byliśmy zaskoczeni pismem od KNF. Nie ma żadnych podstaw do wprowadzenia komisarza. Spółka jest w bardzo dobrej kondycji ekonomicznej, dzięki czemu wzrosło bezpieczeństwo klientów. Prawo mówi, że komisarza można wprowadzić tylko, jeśli bezpieczeństwo klientów jest zagrożone — mówi Witold Kurzępa, prezes PTU.

Rzeczywiście, w I półroczu PTU zebrało 206,4 mln zł składek (19,3 proc. więcej niż przed rokiem). Zysk netto wzrósł z 2,3 mln do 6,2 mln zł. Rezerwy techniczno-ubezpieczeniowe wzrosły z 290 mln do 350 mln zł, a nadwyżka na pokrycie marginesu wypłacalności ze 191 do 246 proc.

Lewica kontra PiS

Ale Ciech, który przez spółki zależne ma 45,42 proc. akcji PTU, złożył wniosek o wprowadzenie komisarza, bo uważa że władze firmy nie działają prawidłowo. Nie ma rady nadzorczej, bo sąd zakwestionował sposób jej wyboru.

— Odwołaliśmy się od decyzji sądu i do czasu prawomocnego wyroku rada działa normalnie — mówi Władysław Mogilski, wiceprezes PTU.

Również kilka kolejnych walnych skończyło się, zanim się na dobre zaczęło . Ciech nie może przez to wprowadzić do zarządu swoich ludzi. A tak miało być po wyborach, gdy PiS wymieniło zarząd chemicznego koncernu. Przyczyną kłopotów jest statut, który mówi, że do takich decyzji potrzeba trzech czwartych głosów. Tych Ciech uzbierać nie może, bo Techwell i Investa, które razem mają 28,57 proc. akcji, to spółki kojarzone z lewicą.

— Nie może być tak, że mniejszościowi akcjonariusze mają kontrolę nad spółką — mówi Waldemar Grzegorczyk, rzecznik Ciechu.

— Sporów między akcjonariuszami nie powinno się rozwiązywać za pomocą administracyjnych decyzji — odpowiada Władysław Mogilski.

Twarda egzekucja

Zdaniem spółki, odpowiedzialny za konflikt jest Ciech.

— Najpierw permanentnie paraliżuje walne, a potem składa wniosek o komisarza. Gdyby został wprowadzony, na pewno doprowadziłoby to do spadku wartości spółki. Inni akcjonariusze mogą pozwać Ciech o działanie na szkodę PTU — mówi Witold Kurzępa.

— Staramy się wyegzekwować swoje prawa. Komisarz zmieniłby statut, co otworzyłoby drogę do zmian personalnych i sprawdzenia rzeczywistej kondycji PTU —ripostuje Waldemar Grzegorczyk.

Zarząd PTU twierdzi, że wyjściem byłaby zgodna sprzedaż akcji przez skonfliktowanych akcjonariuszy. Tym bardziej, że posiadające 22,71 proc. akcji Polskie Towarzystwo Reasekuracji wyraziło chęć odkupienia.

— Nie dostaliśmy żadnej konkretnej oferty — mówi Waldemar Grzegorczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PTU broni się przed komisarzem