Puławy i Orlen zastanawiają się, czy budowy ropociągu Odessa-Brody-Gdańsk nie połączyć z transportem gazu z Ukrainy dla spółek wielkiej chemii.
— Budowa dwóch rurociągów z pewnością znacznie obniżyłaby koszty przedsięwzięcia. Pewną przeszkodą byłoby to, że planowane trasy obu arterii różnią się. Musimy więc dokonać analizy ekonomicznej — twierdzi Zygmunt Kwiatkowski, prezes ZA Puławy.
PKN Orlen sam zużywa blisko 1 mld m. sześc. gazu i jest zainteresowany odbiorem ropy z ropociągu Odessa-Brody-Gdańsk. Paliwowy potentat jest też właścicielem Anwilu — spółki, która jest obok Puław jednym z największych producentów nawozów i chemikaliów, a tym samym jednym z większych konsumentów gazu.
— Połączenie obu inwestycji to dobry pomysł. Orlen ma koncesję na obrót gazem i import — mówi wysoki rangą menedżer PKN.
Realizacja tych planów ZA Puławy zależy w dużej mierze od zgody właściciela — Skarbu Państwa. MSP oficjalnie jeszcze nic na ten temat nie wie.
— Przede wszystkim trzeba byłoby się zmierzyć z problemem dostępu stron trzecich do sieci przesyłowej PGNiG. Wiadomo, że nawet po wejściu Polski do Unii Europejskiej ta zasada obejmować będzie firmy oferujące gaz krajowy lub pochodzący z krajów Unii, a nie ze Wschodu — podkreśla Orest Nazaruk, zastępca dyrektora z Departamentu Restrukturyzacji i Pomocy Publicznej MSP.
Nieoficjalnie wiadomo także, że Puławy byłyby skłonne zaprosić PGNiG do udziału w spółce, mającej budować i eksploatować gazociąg z Ukrainy, mogący dostarczać gaz spółkom wielkiej syntezy chemicznej.


