Polskim firmom nagle gwałtownie zaczęły pustoszeć magazyny. W drugim kwartale 2013 r. wartość nagromadzonych zapasów (tzw. rzeczowych środków obrotowych) spadła o 3,6 mld zł — wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. To pierwszy spadek od 13 kwartałów i w dodatku od razu tak silny. Dotychczas zapasy konsekwentnie rosły, średnio o 5,3 mld zł kwartalnie.

— Widać, że w sposobie zarządzania zapasami przez firmy nastąpiła w ostatnim kwartale dość gwałtowna zmiana. Po silnych zwyżkach nagle mamy spory spadek — mówi Piotr Łysienia, ekonomista Banku Pocztowego.
Zmniejszanie się zapasów to świetna wiadomość z punktu widzenia perspektyw dla polskiej gospodarki. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, oznacza, że koniunktura na krajowym rynku odbiła się od dna.
Ukryta poprawa
— Wszystko wskazuje na to, że popyt krajowy w końcu przyspieszył. Firmy mają więcej zamówień, ale realizują je nie zwiększając produkcji, tylko korzystając z wcześniej nagromadzonych zapasów — mówi Piotr Łysienia. Właśnie dlatego przyspieszenia popytu nie widać jeszcze w danych o wzroście gospodarczym (uzależniony jest od faktycznej produkcji, a nie od transakcji kupna — sprzedaży).
W drugim kwartale dynamika PKB wyniosła zaledwie 0,8 proc. (wobec 0,5 proc. kwartał wcześniej). Gdyby firmy nie zmniejszały zapasów, tylko powiększyły produkcję, dynamika byłaby ponadtrzykrotniewyższa — sięgałaby 2,7 proc. Byłby to najwyższy wzrost gospodarczy od pierwszego kwartału 2012 r.
— Nie można wykluczyć, że silny spadek zapasów to tylko jakieś statystyczne zaburzenie, np. spowodowane jakimś jednorazowym wykorzystaniem dużej części zapasów przez PGNiG czy innego surowcowego giganta. Bardzo możliwe jednak, że to rzeczywiście dowód na wzrost popytu i gospodarka przyspiesza bardziej dynamicznie, niż się wydawało — mówi Aleksandra Świątkowska, ekonomistka BOŚ.
Trochę cierpliwości
Ale jest jeszcze drugi pozytyw ze spadku zapasów: co się odwlecze, to nie uciecze. Firmy prędzej czy później przestaną redukować zapasy i zaczną obsługiwać zamówienia z nowej produkcji, a to będzie już miało wpływ na wzrost gospodarczy, miejsca pracy itp.
— Możliwe, że spadek zapasów przeciągnie się jeszcze na trzeci kwartał 2013 r., ale nie może trwać w nieskończoność. W pewnym momencie zapasy spadną do poziomu, przy którym firmy stwierdzą, że należy je odbudowywać. Wtedy zapasy będą wspierać wzrost gospodarczy, a nie go obniżać, jak obecnie — mówi Piotr Łysienia. Im mocniej teraz spadną zapasy, tym większy będzie potencjał do wzrostu produkcji i PKB w następnych kwartałach.
— Dlatego opublikowane w piątek dane o PKB są w rzeczywistości bardziej optymistyczne, niż wydaje się to na pierwszy rzut oka. Wzrost gospodarczy 0,8 proc. to niewielki odczyt, ale perspektywa przyszłego odbudowywania się zapasów powinna w przyszłości podnosić nam dynamikę PKB — mówi Piotr Bujak, główny ekonomista banku Nordea.