Wczorajsze walne PZU miało ocieplić relacje między skonfliktowanymi akcjonariuszami. Nie ociepliło.
Brak absolutoriów dla członków zarządu i rady nadzorczej PZU za 2006 r. to jeden z powodów, dla których holenderka grupa nie desygnuje przedstawicieli do władz spółki, choć ma 33 proc. akcji ubezpieczyciela. O tym, że wzmocnienie składu zarządu jest pożądane, mówił prezes PZU Andrzej Klesyk. Wczorajsze walne miało być przełomem.
Jednym z punktów programu było głosowanie nad udzieleniem absolutoriów. Kilka miesięcy temu na łamach "PB" szef Eureko w Polsce zapowiadał, że jeśli dojdzie do ich udzielenia i zmian w zasadach zatrudniania kierownictwa, firma skieruje swych przedstawicieli do zarządu. Nic z tego.
O ile warunki zatrudniania zmieniono (wpisanie zakazu konkurencji do umowy nie będzie obowiązkowe), to do głosowania nad absolutoriami nie doszło. Skarb zgłosił wniosek o usunięcie punktu z porządku obrad, a jako, że ma większość, tak się stało. Przedstawiciele holenderskiej grupy nie kryli rozczarowania.
— Nigdy nie zostały przedstawione żadne argumenty, przemawiające za nieudzieleniem tych absolutoriów. Od dawna zabiegamy o to, żeby walne zgromadzenie udzieliło absolutoriów członkom zarządu i rady nadzorczej. Mieliśmy nadzieję, że sprawa ta zostanie ostatecznie rozstrzygnięta. Jesteśmy zawiedzeni, że ministerstwo skarbu państwa nie było gotowe poprzeć naszych wniosków w tej sprawie — mówi Michał Nastula, prezes Eureko Polska.
Nie udało nam się wczoraj uzyskać komentarza z ministerstwa skarbu na temat motywów jego decyzji.
Grzegorz Nawacki