Minister finansów Andrzej Raczko prognozuje, że inflacja wyniesie na koniec roku ok. 2 proc. z możliwością 0,5 proc. odchyłki. Podkreślił, że nie należy obawiać się gwałtownego wzrostu cen po wejściu Polski do Unii Europejskiej.
Pytany w radiowych Sygnałach Dnia, czy inflacja może przekroczyć na koniec roku 2,5 proc., minister Raczko powiedział, że ‘będzie na pewno niżej’.
Jacek Krzyślak, dyrektor departamentu polityki finansowej statystyki i analiz Ministerstwa Finansów powiedział, że z przeprowadzonych analiz wynika, że inflacja na koniec roku wyniesie około 2,5-2,6 proc. Ekonomiści prognozują, że sięgnie ona 2,7 proc.
Minister Raczko uspokaja, że podwyżki cen po wejściu Polski do Unii Europejskiej nie są przesądzone. Podkreślił, że pojawiające się w ostatnim czasie szacunki zmian cen należy traktować z dystansem. Jego zdaniem, proces dostosowywania polskich cen do unijnych nie będzie przebiegał w sposób gwałtowny. Szef resortu finansów zwrócił uwagę, że wszystkie prognozy odnoszą się do koszyka dóbr, wobec czego porównania cen polskich i unijnych następują w sposób mechaniczny. Tymczasem główną rolę w kształtowaniu się cen po 1 maja będą pełnić popyt oraz konkurencyjność towarów. Raczko zwrócił uwagę, niektóre z towarów i usług potanieją dzięki zniknięcia w niektórych obszarach monopolu.
MD, IAR, PAP