Rafineria Gdańska szykuje awaryjny plan prywatyzacji

Paweł Janas
opublikowano: 2002-05-16 00:00

Zarząd Rafinerii Gdańskiej chce przygotować plan upublicznienia spółki, o ile z wejścia konsorcjum Rotch Energy-Łukoil wyjdą nici. Debiut byłby możliwy już w lipcu 2003 roku.

Od wczoraj rozpoczęło się odliczanie czasu, w którym brytyjsko-rosyjskie konsorcjum firm Rotch Energy-Łukoil, starające się o zakup 75 proc. akcji Rafinerii Gdańskiej, ma przeprowadzić szczegółowe due diligence spółki. Po jego zakończeniu obaj partnerzy mają powrócić do rozmów z Naftą Polską w sprawie uzgodnienia warunków wejścia kapitałowego do gdańskiej spółki. Tymczasem ze źródeł zbliżonych do procesu prywatyzacji dowiedzieliśmy się, że zarząd Rafinerii Gdańskiej rozważa alternatywny wariant na wypadek, gdyby proces prywatyzacji w obecnym kształcie zakończył się niepowodzeniem.

— Powrócono do pomysłu upublicznienia spółki. Prace nad realizacją nowej koncepcji mogą ruszyć po decyzji rządu w sprawie prywatyzacji spółki. Najwcześniej jest to możliwe w lipcu. Debiut giełdowy Rafinerii Gdańskiej ma nastąpić w 12 miesięcy od rozpoczęcia przygotowań — twierdzi nasz rozmówca.

Przyznaje, że upublicznienie Rafinerii Gdańskiej nie wykluczałoby możliwości objęcia akcji tej drugiej co do wielkości polskiej rafinerii przez inwestora branżowego.

— Może się okazać, że wśród głównych graczy, obok firm zagranicznych, znajdzie się PKN Orlen Orlen — dodaje nasz informator.

Zarząd Rafinerii Gdańskiej nie chce komentować tych informacji. Paweł Olechnowicz, prezes RG, deklarował niedawno, że najważniejsze jest to, iż przeciągający się proces prywatyzacji spółki znowu ruszył.

— Trwa już on prawie rok, a ja jestem zwolennikiem szybkich kroków. Mój niepokój budzi fakt, że Rotch miał już kilku partnerów, a do tej pory nie zdołał zagwarantować realizacji programu inwestycyjnego. Jeśli chodzi o Rosjan, to z pewnością trzeba przełamać pewne stereotypy historyczne i dostosować metody zarządzania firmą. Na szczęście planowane przez Rotcha i Łukoil badanie spółki nie wiąże nam rąk w kwestii restrukturyzacji firmy i realizowania planów rozwojowych — mówił niedawno na łamach „PB” Paweł Olechnowicz.

Możliwości upublicznienia gdańskiej spółki nie wykluczają przedstawiciele Nafty Polskiej. W tym przypadku nie jest to jednak wariant alternatywny do pozyskania dla spółki inwestora strategicznego. Maciej Gierej, prezes Nafty Polskiej, mówił niedawno, że parafowana w ubiegłym tygodniu umowa między stroną polska a konsorcjum firm Rotch Energy-Łukoil przewiduje, że inwestorzy nie będą mogli sprzedać akcji Rafinerii Gdańskiej przez dziesięć lat. W umowie przewiduje się jednak dopuszczenia akcji RG do obrotu publicznego.

— Jest to jednak uzależnione od wywiązania się inwestorów z pięcioletniego programu inwestycyjnego w gdańskiej spółce — tłumaczył Maciej Gierej.

Na razie duet brytyjsko-rosyjski jest w grze, a szef Nafty Polskiej podkreśla, że zdecydowano się na innego inwestora niż PKN Orlen, aby obronić zasadę konkurencyjności.

Tymczasem Zbigniew Wróbel, prezes PKN, stwierdził w cytowanym przez PAP komentarzu do kwartalnych wyników spółki, że „jedynie Orlen jako inwestor strategiczny Rafinerii Gdańskiej może zagwarantować jej długotrwałe istnienie i rozwój”.