Rain Man w korporacji

Kasia Szczepaniak
opublikowano: 08-06-2012, 08:44

Umiejętności sawantów są bez wątpienia nieocenione zarówno w świecie matematyki, jaki i w kasynie. Okazuje się jednak, że i w świecie biznesu osoby ze spektrum autyzmu mogą się nie tylko świetnie odnaleźć, ale są nieraz wręcz pożądane – pisze The Economist.

„Poszukiwana osoba o ponadprzeciętnych zdolnościach matematycznych, wysokim stopniu zaangażowania w projekty o wąskiej specjalizacji, rutynowych działań charakteryzujących się powtarzalnością czynności, dobrze zorganizowana i potrafiąca działać samodzielnie” – nietrudno wyobrazić sobie taki opis kandydata np. na stanowisko programisty. Tak się składa, iż są to typowe cechy osób z zespołem Aspergera, znajdującego się w spektrum autyzmu. W przypadku tego zaburzenia towarzyszy im także brak wrażliwości na tzw. bodźce społeczne czy emocjonalne. „The Economist” piszę, że niemało osobowości ze świata biznesu ociera się o ten profil. Jedna z nich to - według byłego współpracownika - Mark Zuckerberg, który w żywiołowości swych reakcji przypomina zawodowego pokerzystę. Z kolei Craig Newman sam przyznaję, iż niektóre symptomy brzmią nader znajomo.

Jednak autyzm to nie jedyne zaburzenie, które może okazać się korzystną cechą ludzi przedsiębiorczych. Takim ‘naturalnym’ motorem działań bywa ADHD – osoby nie będące w stanie się skupić dłużej na jednym zadaniu bywają bardziej kreatywne i chętne do podejmowania ryzyka. Poza tym do sześciu razy częściej zakładają własną działalność.  Takimi pozytywnie nakręconymi ludźmi biznesu są David Neelman, założyciel JetBlue, a także Paul Orfalea, założyciel Kinko. Ten drugi jest również dyslektykiem, podobnie zresztą jak np. Richard Branson z Virgin Group czy John Chambers od Cisco. Co więcej, badanie Julie Login z Cass Business School wykazało, iż w grupie ankietowanych przedsiębiorców 35% cierpiało na dysleksję (w porównaniu z 1% wśród kadry menedżerskiej). Plejadę dyslektycznych gwiazd biznesu uświetniają swą obecnością także założyciele Forda, GE, IBM, IKEI oraz Steve Jobs – wymienia tygodnik.

Jak widać, braki w umiejętnościach społecznych czy nadaktywność nie tylko nie dyskwalifikują, ale wręcz predysponują do pełnienia pewnych funkcji zarówno w korporacjach, jak i we własnych przedsięwzięciach biznesowych. Na szczęście słowo ‘norma’ powoli odchodzi do lamusa i uczymy doceniać różnorodność ludzkiego potencjału, nawet tego odbiegającego od średniej statystycznej, w różnych sferach życia, także zawodowego. Tym, którzy nadal wątpią w relatywny charakter słowa ‘normalny’ oprócz „Rain Mana” gorąco polecamy odświeżyć „Piękny umysł”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kasia Szczepaniak

Polecane