Ranking: Warto poczekać pięć lat, by doczekać się 300 procent czystego zysku

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2007-04-27 00:00

Sześćdziesiąt miesięcy to minimalny okres, po którym można rzetelnie ocenić jakość funduszu i jego zarządzających.

Na świecie pięć lat to inwestycja co najwyżej średnioterminowa. Polakom perspektywa 60 miesięcy wydaje się wiecznością. Takich, którzy konsekwentnie trzymają się sugerowanego okresu inwestycji i nie zmieniają czy nie wycofują się z funduszu, gdy tylko usłyszą o możliwości pogorszenia się koniunktury, wciąż jest niewielu. Stopy zwrotu z pięciu lat dowodzą, że wytrwałość popłaca.

Najlepszy fundusz akcyjny w naszym zestawieniu wypracował w pięć lat ponad 300 proc. zysku. CU Polskich Akcji (nie ma go w zestawieniu, bo zaczął działać dopiero w maju 2002) przyniósł prawie 400 proc. „Najgorszy” DWS Akcji zarobił 153,48 proc., czyli uśredniając, ponad 30 proc. rocznie. Taki wynik trudno nazwać słabym.

W najgorszym przypadku fundusz zrównoważony przynosił kilkanaście procent rocznie, w najlepszym — kilkadziesiąt. Średnio 10 proc. rocznie dał zarobić najgorszy fundusz stabilnego wzrostu, najlepszy niemal dwa razy tyle, a ryzyko w nich jest niewielkie. Brawa należą się ING Obligacji 2, który na papierach dłużnych zarobił ponad 50 proc., czyli 10 rocznie. Najgorszy przyniósł dwa razy słabszy. No i pieniężne. Wszystkie zarobiły więcej, niż dałaby lokata bankowa.

Za pięć lat odbędzie się EURO 2012, co oznacza 60 doskonałych dla gospodarki, a co za tym idzie, dla funduszy, miesięcy. Warto o tym pamiętać, zastanawiając się, czy warto kupić jednostki. l

Skarbiec Akcja

druga pozycja w rankingu

Konrad Łapiński

zarządzający

Udział akcji w portfelu zmieniał się w zależności od moich prognoz dotyczących poszczególnych spółek. W mojej polityce inwestycyjnej nie stronię od sprzedawania akcji, jeśli oczekuję w najbliższym czasie spadków. Na pewno ciekawym zjawiskiem było wybudowanie dużej pozycji na spółkach o średniej kapitalizacji w 2002 r. Było to wtedy bardzo nietypowym zachowaniem na tle rynku i korzystnie wpłynęło na wynik.

Do najciekawszych inwestycji mogę zaliczyć kupno akcji LPP i Boryszewa w 2002 roku oraz bardzo dużą pozycję na akcjach KGHM w 2005 roku. Równie udanymi inwestycjami były walory Almy Market i ZPUE. Najwięcej emocji dostarczyła natomiast inwestycja w akcje Hydrobudowy Śląsk, która o mały włos nie zbankrutowała w 2005 roku. Na szczęście wkrótce znalazł się inwestor branżowy i kurs spółki wzrósł dziesięciokrotnie.

SEB 1

drugie miejsce wśród funduszy zrównoważonych

Wojciech Rostworowski

zarządzający

Udział akcji generalnie rósł w miarę przekonania o trwałości wzrostu gospodarczego oraz trwałości trendu wzrostowego na rynku akcji. W niektórych okresach był stanowczo za niski w stosunku do tego, jaki powinien być.

W ciągu trzech ostatnich lat (a tym bardziej pięciu) nie było branży, której fundusz całkowicie by unikał. Najczęściej były przeważone spółki przemysłowe (w tym budowlane), konsumpcyjne oraz finansowe. Koncentrowaliśmy się bardziej na szukaniu liderów wśród poszczególnych spółek niż całych branż. Okres zapadalności obligacji częściej był krótszy od benchmarku niż dłuższy. Od pewnego momentu (koniec silnej hossy na obligacjach) przestało to mieć istotny wpływ na wynik funduszu.

Za najciekawsze inwestycje uważam: Mostostal Siedlce (obecnie Polimex-Mostostal), kupowany na wiosnę 2003 r. poniżej 4 zł za akcję, oraz ATM, kupiony (w dość dużej, jak na wielkość funduszu, ilości) w ofercie publicznej.

ING Stabilnego Wzrostu

najlepszy wśród funduszy stabilnego wzrostu

Sebastian Buczek

dyrektor inwestycyjny

ING Investment Management

Ogólnie w ostatnich latach wyniki funduszy ING należy uznać za dobre, a w przypadku niektórych produktów za bardzo dobre. W przypadku ING Stabilnego Wzrostu o solidnych wynikach zadecydował dobór spółek. Od wielu lat interesowaliśmy się segmentem średnich i małych spółek, ponieważ to w nim upatrywaliśmy szans na ponadprzeciętne stopy zwrotu. Z pewnością na nasze wyniki miało wpływ wczesne zainteresowanie się szeroko rozumianą branżą budowlaną.

UniKorona Obligacje

druga pozycja wśród funduszy obligacji

Dariusz Lasek

współzarządzający

Aby uzyskać dobry wynik pięcioletni w kategorii funduszy obligacyjnych, trzeba było wykazać się dobrymi osiągnięciami zarówno w momentach wzrostów na rynku, jak i spadków. Najważniejsze było utrzymanie odpowiedniej płynności portfela, ponieważ występowały bardzo duże skoki aktywów. Przypomnę, że fundusz UniKorona Obligacje w najwyższym punkcie hossy miał 1,3 mld zł aktywów, by następnie w okresie bessy, w niecały rok później, mieć 0,3 mld zł. Chcę podkreślić, że nigdy nie zdarzyło się, aby fundusz odmówił odkupienia jednostek i zawsze dostarczał pieniądze w najkrótszym terminie, chociaż prawo daje TFI możliwości opóźnienia wypłat. Ponadto wartość jednostki uczestnictwa została zachowana na odpowiednio wysokim poziomie, co w rezultacie dało nam miejsce na podium.

UniKorona Pieniężny

drugi w rankingu funduszy pieniężnych

Dariusz Lasek

zarządzający

Wysoka pozycja w rankingu funduszy pieniężnych cieszy mnie tym bardziej, że jej osiągnięcie wymaga żelaznej konsekwencji w działaniu i codziennej kontroli optymalnego zainwestowania portfela. W tej kategorii każdy błąd jest bardzo trudny do naprawienia — tu nie da się skokowo nadrobić zaległości, ze względu na konieczność zachowania wysokiego bezpieczeństwa inwestycji.

Dla funduszy pieniężnych Union Investment staramy się wyszukiwać wyjątkowe rodzynki — byliśmy pierwszym TFI, które nabywało obligacje spółki CanPack czy miasta Rybnik. Unikamy inwestycji, które ze względu na małą liczbę emisji krótkoterminowych są poniżej ich realnej wartości w porównaniu z emisjami poza granicami naszego kraju. Wymienić tu można emisje Forda, który bardzo tanio finansuje się w Polsce w porównaniu np. z Eurorynkiem i Stanami Zjednoczonymi.