Ratowanie polskiego węgla

Barbara Warpechowska
opublikowano: 2014-06-13 00:00

Protesty górników, rosnące zwały węgla, przestoje kopalń, konkrencyjny import z Rosji — nasze górnictwo nie ma w ostatnich miesiącach dobrej passy

Brak działań modernizacyjnych w czasie koniunktury na rynku węgla, gdy ceny tego surowca były wysokie, dzisiaj daje o sobie znać ze zdwojoną siłą.

Ceny spadają

Rok 2014 okazał się trudniejszy niż wynikało to ze wstępnych przewidywań i ocen. Jeśli chodzi o sprzedaż węgla kamiennego na rynku krajowym, sytuacja jest dramatyczna. Spadek popytu pogłębiła łagodna zima, import ze Wschodu i korzystniejsze ceny węgla brunatnego. Polska już dawno nie jest górniczą potęgą. Obecne wydobycie węgla jest prawie dwukrotnie niższe niż na początku transformacji. W roku 2013 wyniosło 76,5 mln ton, o 2,7 mln ton mniej niż rok wcześniej. Na początku lat 90. polskie kopalnie dostarczały około 140-150 mln ton węgla, a w 2000 r. — niemal 100 mln ton. W producentów uderza niska cena surowca na rynku. W 2013 r. średnia cena węgla w Polsce spadła o 13,4 proc., do 292,74 zł za tonę. Na początku tego roku znów spadła — o prawie 7 proc. Jednocześnie rośnie stan zapasów tego surowca nie tylko w kopalniach, ale także w elektrowniach. W sumie na zwałach leży już 14,2 mln ton węgla.

— Te zapasy negatywnie wpływają na popyt na węgiel i na jego ceny — mówił w sejmie Jerzy Pietrewicz, wiceminister gospodarki.

Kompania w tarapatach

Kompania Węglowa (KW), największy w Unii Europejskiej producent węgla kamiennego, zatrudniający około 54 tys. osób, przeżywa poważne problemy finansowe. Ubiegły rok spółka zamknęła stratą wysokości 699 mln zł. Po czterech miesiącach bieżącego KW poniosła stratę netto w wysokości 224,1 mln zł. Dalszy spadek cen i trudności ze sprzedażą węgla pogłębiają tę zapaść. W spółce wprowadzono przestój ekonomiczny w dziewięciu kopalniach. Dzięki temu spółka zredukowała narastającą stratę o około 36,1 mln zł. Na zwałach KW jest obecnie prawie 5,3 mln ton węgla. Zapewne część zostaniesprzedana poniżej kosztów, jeśli znajdą się nabywcy, bo to pozwoli odzyskać płynność finansową. W pozostałych spółkach nie jest tak źle. Katowicki Holding Węglowy rok 2013 zakończył wynikiem dodatnim na poziomie 44,3 mln zł — po badaniu biegłych rewidentów. Grupa Kapitałowa Jastrzębskiej Spółki Węglowej osiągnęła 82,2 mln zł. Jeszcze lepiej, pomimo nadpodaży węgla energetycznego, poradziła sobie Bogdanka. Grupa Kapitałowa Lubelskiego Węgla Kamiennego Bogdanka osiągnęła zysk netto 329,7 mln zł.

Zmniejszyć koszty

Czy polskie górnictwo może być konkurencyjne? Tak. Jeśli zmniejszy koszty wydobycia. W 2012 r. rentowność sektora wyniosła 5,6 proc., natomiast rok później była już ujemna i wyniosła minus 0,9 proc. Od całej branży odstaje Bogdanka, która uzyskała w 2013 r. 17,36 proc. rentowności netto (rok wcześniej 16,83 proc.) Bardzo znaczącą pozycję w bilansach stanowią koszty pracy. W Bogdance wynoszą 36 proc., w Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia 40 proc., w Katowickim Holdingu Węglowym 46 proc., w Jastrzębskiej Spółce Węglowej 50 proc., a w Kompanii Węglowej — aż 63 proc. Te liczby najlepiej pokazują kondycję poszczególnych spółek.

— To historyczny gorset. Brak zasad efektywnościowych w systemie płac powoduje, że pracodawca nie ma możliwości stymulowania wydajności pracowników — mówi Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Podobnie uważa Mirosław Taras, nowy prezes Kompanii Węglowej.

— Górnictwo zostało wyjęte z reguł ruchu ciągłego, co powoduje, że praca w soboty i niedziele jest trzykrotnie droższa. Źródłem nadmiernych wydatków są także restrykcyjne zapisy Prawa geologicznego i górniczego oraz wyśrubowane zasady prowadzenia ruchu. Pieniądze wypływają ze spółek także w postaci wysokich opłat za szkody górnicze — tłumaczy Mirosław Taras.

Dochodowa Silesia

Uczestnicy jednej z sesji Europejskiego Kongresu Gospodarczego, poświęconej górnictwu, zastanawiali się nad pytaniem, jak to się stało, że Silesia — jedna z najgorszych kopalni Kompanii Węglowej, sprzedana cztery lata temu prywatnemu przedsiębiorcy — działa teraz na zdrowych zasadach.

— Kompania Węglowa nie sprzedała swego najlepszego zakładu. To była stuletnia kopalnia, niedoinwestowana, do zamknięcia. Miała około 800 pracowników. Po czterech latach wydobywamy 2 mln ton węgla rocznie. Zatrudniamy 1650 osób, czyli stworzyliśmy prawie tysiąc nowych miejsc pracy. Wydobycie na pracownika wynosi 1100 ton rocznie, podczas gdy w Kompanii Węglowej 350 ton. Oto różnica — KW na sam deputat węglowy dla emerytowanych górników wydaje 250 mln zł rocznie — to szaleństwo. U nas tego nie ma. Chcemy za dwa-trzy lata zejść z kosztami pracy poniżej 40 proc. Nowoczesny sprzęt, wyjąwszy konieczne konserwacje, pracuje 20 godzin na dobę — wyjaśniał Michal Heřman, prezes PG Silesia.

Przypomniał także, że kopalnia ma podobnie trudne jak w wielu zakładach KW warunki geologiczno-górnicze i wysoki stopień zagrożenia metanowego.

Ile potrzeba węgla?

Prezesi śląskich spółek węglowych zgodnie podkreślają, że brakuje zasadniczych ram, w jakich ma działać branża. A powinna je stanowić polityka energetyczna kraju i określenie tzw. miksu energetycznego. Bez tego nie wiadomo, jakie będzie zapotrzebowanie na węgiel za 10 czy 20 lat.

— Podstawową sprawą dla przedsiębiorstw górniczych, niezależnie od tego, kto jest ich właścicielem, jest określenie polityki energetycznej. Musimy wiedzieć, jako przedsiębiorcy, jaki ten miks energetyczny będzie, bo to polityka energetyczna kształtuje rynek paliw. Jeżeli jest na nim węgiel, to chcemy wiedzieć ostatecznie, ile tego węgla będzie się zużywać. Bez tej wiedzy nikt z nas nie jest w stanie formułować ani działań krótko, ani długoterminowych — podkreśla Mirosław Taras.

Jarosław Zagórowski dodaje, że polscy producenci jako przedstawiciele dziewiątego dostawcy surowca na świecie nie mają wpływu na kształtowanie jego cen na rynkach i muszą być konkurencyjni cenowo.

Rosjanie w ofensywie

Węgiel jeszcze długo będzie częścią polskiego miksu energetycznego. Pozostaje pytanie, czy to będzie polski węgiel? W ubiegłym roku do naszego kraju sprowadzono ponad 10 mln ton węgla. Z tego niespełna 7 mln ton to surowiec rosyjski, który nawet po doliczeniu kosztów transportu niejednokrotnie okazywał się tańszy od polskiego. W 2013 r. średnia cena tony węgla przywiezionego z Rosji drogą morską wyniosła 269 zł. Tymczasem średni koszt wydobycia tony węgla w naszym kraju sięgnął 298,91 zł. Czy import będzie rósł? To bardzo prawdopodobne, bo tylko w styczniu i lutym przywieziono2,9 mln ton. I widać wyraźny wzrost importu z Rosji (o 300 tys. ton), ponieważ spadła wartość rubla i tamtejszym przedsiębiorcom opłacało się sprzedawać do Polski. Dlatego Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu, bardziej niepokoi się możliwym importem w przyszłości.

Rządowy program

Rząd kilka dni temu przedstawił program ratowania górnictwa, czym wywołał wiele krytycznych uwag. Utworzenie sieci państwowych składów węgla, które mają ograniczyć patologie w handlu tym surowcem, nie podoba się autoryzowanym dystrybutorom, którzy nie chcą narzucanych sztywnych marż. Eksperci nie zostawiają też suchej nitki na propozycji odroczenia spłaty zaległych składek do ZUS przez Kompanię Węglową. Chodzi o 280 mln zł, które spółka miałaby spłacać dopiero od 2016 r. Podkreślają, że przyniesie to tylko chwilowy pozytywny efekt, a za rok czy dwa spotęgują się kłopoty. Na razie projekt stosownej ustawy trafił do Sejmu.

Kolejnym problemem jest włączenie w ratowanie kopalń sektora energetycznego. Premier już zapowiedział, że nowe elektrownie będą korzystały wyłącznie z polskiego węgla. Mówi się nawet, że elektrownie mają płacić przedpłaty za węgiel. Jeśli tak się stanie, to należy się spodziewać wzrostu cen energii elektrycznej. Analitycy podkreślają, że górnictwo potrzebuje gruntownych reform, a nie doraźnych działań, które i tak nie rozwiążą problemów branży. Polskie kopalnie z roku na rok wydobywają coraz mniej węgla. Wciąż jednak branża ta zatrudnia ponad 100 tys. osób. W każdym razie rząd uzyskał dużo. Związkowcy odwołali zaplanowaną na 16 czerwca górniczą manifestację w Warszawie. Tłumaczą, że nie chcą jej organizować w momencie, gdy rozmawiają z rządem na temat przyszłości górnictwa.

Kopalnie potrzebują ram

Szefowie spółek węglowych zgodnie przyznają, że bez polityki energetycznej nie da się szacować zapotrzebowania na węgiel w przyszłości, a więc i opracowywać strategii rozwoju ich firm

POTRZEBNA STABILIZACJA: Ostatnie lata nie są dla branży wydobywczej czasem dobrej koniunktury. Wahania cen węgla i popytu, a także konkurencja surowca importowanego ze wschodu Europy sprawiają, że ani szefowie spółek węglowych nie mogą być pewni dodatnich wyników finansowych przedsiębiorstw, ani górnicy nie mogą liczyć na stałość zatrudnienia. Rządowa strategia energetyczna dla Polski może jednak ustabilizować sytuację. [FOT. BLOOMBERG]