Andrzej Bratkowski powiedział, że wnioskowanie o rozpoczęcie zacieśniania polityki pieniężnej wcale nie oznacza, że pierwsze podwyżki miałyby nastąpić już w najbliższym miesiącu. Dodał, że zwiększyło się prawdopodobieństwo umocnienia złotego, które w krótkim horyzoncie stanowić może substytut podwyżek stóp procentowych. W podobnym tonie wypowiedziała się Anna Zielińska – Głębocka stwierdzając, że Rada musi rozważyć czy optymalnym momentem na rozpoczęcie podwyżek jest bieżący okres, czy początek przyszłego roku. Przedstawicielka gremium powtórzyła pojawiający się już wcześniej scenariusz, w którym silniejszy, 50-cio punktowy ruch mógłby nastąpić wcześniej, podczas gdy stopniowe 25-cio punktowe podwyżki mogłyby zostać odłożone do przyszłego roku.
Przypomnijmy, że kilka dni wcześniej Andrzej Bratkowski powiedział, że minął już okres, w którym 50-cio punktowy ruch mógłby przynieść pożądany skutek i zasugerował, że wnioski bardziej jastrzębich członków Rady zwrócą się w stronę 25-cio punktowych ruchów. Wczorajsze wypowiedzi sugerują, że wnioski te wcale nie muszą zostać zgłoszone na najbliższym posiedzeniu, a tym bardziej mają niewielkie szanse zyskać poparcie większości. Nasz bazowy scenariusz zakładający pierwszą podwyżkę w I kwartale przyszłego roku staje się tym samym bardziej prawdopodobny.
Komentarz walutowy
We wtorek złoty od rana się osłabiał. Eurozłoty dotarł ponad 3,96, podczas gdy kurs USDPLN wzrósł wyraźnie powyżej bariery 2,90 utrwalając wybicie z 5-miesięcznego kanału spadkowego. Osłabienie polskiej waluty było przede wszystkim wynikiem spadku apetytu na ryzyko na rynkach światowych, co z kolei wiąże się m.in. z ponownie odżywającymi obawami inwestorów o kondycję fiskalną krajów Europy. W efekcie dalej traci także wspólna waluta, która podczas wczorajszej sesji za oceanem wybiła się z krótkoterminowej konsolidacji wobec dolara wokół 1,36 przebijając barierę 1,35.
Dziś polska waluta pozostanie najprawdopodobniej pod wpływem atmosfery na rynkach bazowych. Liczymy, że pesymistyczne nastroje z wczorajszej sesji dzisiaj nieco wyhamują, jednak może zabraknąć impulsów na odreagowanie wczorajszych ruchów.
Komentarz giełdowy
Wczorajszy dzień ponownie upłynął na giełdach pod znakiem spadków. Indeksy w Polsce powiększały straty z każdą godziną (WIG20 ostatecznie -1,3%), przede wszystkim pod wpływem wydarzeń za granicą. Tam spadki były jeszcze większe niż u nas (DAX -1,9%, S&P500 -1,6%). Tym samym rozpoczęta w poprzednim tygodniu korekta postępuje. Głównymi tematami pozostają kłopoty Irlandii i kwestia ewentualnej pomocy dla niej ze strony UE i IMF, a także coraz bardziej realne perspektywy rozpoczęcia zdecydowanej walki z inflacją w Chinach. Jeżeli Państwo Środka zabrałoby się na takie działania to najprawdopodobniej ograniczy to tempo wzrostu PKB, co byłoby negatywne dla rynków akcji.
Pomimo, że korekta się rozwija i prawdopodobnie jeszcze potrwa przez kilka sesji, podtrzymujemy nasze stanowisko, że nie powinno dojść do załamania rozpoczętego w sierpniu trendu wzrostowego na polskiej giełdzie. Poziomem, który wskaże, że się mylimy w przypadku WIG20 jest 2600 pkt. Dziś w pierwszej połowie dnia oczekujemy spadków na GPW, które naszym zdaniem mogą wyhamować po południu.
Zespół Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Bank Polska