Wraz z podwyższaniem się bazy w rocznych porównaniach, kolejne miesiące mogą już jednak wykazywać nieco niższe dynamiki produkcji przemysłowej. Elementem ryzyka pozostaje także trwałość ożywienia w gospodarkach europejskich, w tym głównie w Niemczech, kluczowa dla dalszego zwiększania produkcji w branżach eksportowych.
O ile rozbieżność pomiędzy opublikowanymi danymi a oczekiwaniami w przypadku produkcji przemysłowej była jedynie marginalna, to znaczące rozczarowanie przyniosły wyniki produkcji budowlanej. Ta wzrosła w relacji do poprzedniego roku zaledwie o 0,8% r/r, podczas gdy miesiąc wcześniej odnotowany wzrost sięgnął 9,6% r/r, a rynkowy konsensus zakładał odczyt na poziomie 7,9% r/r. Sądzimy, że w przypadku produkcji kluczowe mogły się okazać warunki pogodowe i fala upałów.
W zgodzie z naszymi oczekiwaniami ukształtowały się dane o tzw. cenach producentów. Odnotowany w ich przypadku wzrost o 3,9% r/r przekroczył rynkowy konsensus i ukształtował się znacząco powyżej dynamiki z poprzedniego miesiąca (2,1% r/r).
Z punktu widzenia przyszłych decyzji RPP opublikowane wczoraj dane niosą po części sprzeczne sygnały. Z jednej strony słabsze wyniki produkcji wpisują się we wcześniejsze niższe od oczekiwań dane o wynagrodzeniach oraz głębszy od założeń spadek inflacji, które łącznie stanowią zestaw argumentów wspierających w RPP przeciwników szybkiego rozpoczęcia podwyżek stóp procentowych i łagodzić mogą ostatnie zdecydowane wypowiedzi jastrzębich przedstawicieli RPP. Z drugiej strony znaczące przyspieszenie tempa wzrostu cen producentów traktowane być może jako zapowiedź podobnego ruchu po stronie inflacji konsumenckiej, a więc nasilania się ryzyk inflacyjnych. W naszym odczuciu w Radzie przeważyć może to pierwsze spojrzenie. Dane o PPI w grupie ostatnich publikacji stanowią jedyny pro-jastrzębi wyjątek. Ponadto uważamy, że w obliczu wciąż relatywnie słabego popytu szybkie przełożenie wyższych cen producentów na odbiorców końcowych i inflację CPI będzie utrudnione. W konsekwencji podtrzymujemy naszą prognozę zakładającą wzrost stóp procentowych dopiero w 2011r.
KOMENTARZ WALUTOWY
Choć podczas wczorajszej sesji nie pojawiły się żadne nowe istotne informacje, złoty kontynuował umocnienie testując kolejne kilkumiesięczne minimum wobec euro. Kurs EUR/PLN, po starcie z okolic 3,95, spadł chwilowo poniżej 3,93. Zabrakło jednak impulsów do utrzymania tego ruchu i para ostatecznie powróciła na poziomy z poranka, gdzie oscyluje także dziś rano.
Eurodolar pozostawał wczoraj w przedziale wyznaczonym podczas poprzedniej sesji, wahając się przez większość dnia w przedziale 1,28-1,29. Na tym poziomie para zaczyna także dzisiejsze notowania. Czwartkowa sesja będzie bardziej obfita w publikacje makroekonomiczne, zarówno z Europy, jak i zza oceanu. Z tego względu oczekujemy nieco większych wahań w stosunku do wczorajszych notowań. Odczyty odbiegające istotnie od oczekiwań mogą dać impuls do bardziej wyraźnych zmian kursów, w tym także złotego.
KOMENTARZ GIEŁDOWY
Wczorajsza sesja na GPW była spadkowa (WIG20 -0,5%). Tym samym nasz indeks
blue chipów ma problem z pokonaniem poziomu oporu 2500 pkt., do którego dotarł
po poniedziałkowo-wtorkowych anemicznych zwyżkach. Obroty nadal są względnie
niskie, ale już nie tak spektakularnie jak w poniedziałek. Taki przebieg
wczorajszych notowań wspiera nasz wcześniejszy pogląd, że obserwowane w tym
tygodniu odbicie wyglądało mało przekonująco. Sądzimy, że w kolejnych dniach
bardziej prawdopodobnie są dalsze spadki.
Nastroje na parkietach w Europie
również nie sprzyjały zwyżkom w Polsce. Najważniejsze indeksy na starym
kontynencie także traciły nieznacznie (o 0,2-0,8%). Brakowało nowych istotnych
informacji, które mogłyby zaważyć na szerokim rynku.
Sesja w USA zaczęła się od spadków, ale wieczorem naszego czasu zostały one zniwelowane, m.in. pod wpływem wyższych od oczekiwań prognoz sprzedaży detalisty Target Group. S&P500 zaatakował drugi dzień z rzędu poziom 1100 pkt., ale był to atak nieudany.
Biorąc pod uwagę, że w ostatnim czasie brakowało istotnych informacji, dziś rynek może zareagować na różniące się od konsensusu dane z USA, mimo że normalnie mają one stosunkowo ograniczony wpływ na rynek.
Zespół Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Banku Polska