Pomnażanie oszczędności na giełdzie? Czemu nie
Nasza gospodarka jest stabilna, dlatego to dobry moment, by poszukać funduszy akcyjnych polskich spółek — mówią eksperci.
Niepewność na polskim i zagranicznym rynku nie skłania do inwestowania w ryzykowne instrumenty finansowe. Niedawno obserwowaliśmy duże wpływy do funduszy akcji, teraz następują odpływy.
— Mimo że indeks WIG zanotował najwyższe poziomy od lutego 2009 r., to jednak nie należy zapominać o ryzyku. Dynamiczne wzrosty na polskim rynku akcji mogą kusić inwestorów, by realizowali zyski, sprzedając akcje — mówi Michał Kopiczyński, dyrektor zespołu zarządzania instrumentami udziałowymi w ING Investment Management Polska.
USA zawadza
Specjaliści podkreślają, że problemem nie jest Polska, lecz USA i Europa Zachodnia. Jeśli mówimy o drugim dnie, to właśnie w krajach rozwiniętych.
— Nie spodziewamy się drugiego dna w Polsce. To pytanie o to, jak będzie wyglądała sytuacja w Europie i USA. W Stanach Zjednoczonych mają problemy z powrotem na stabilną ścieżkę. Jednocześnie warto pamiętać, że Polska jest coraz mniej uzależniona od Zachodu — twierdzi Jarosław Antonik, dyrektor biura analiz i doradztwa inwestycyjnego KBC TFI.
Podobnego zdania jest Michał Kopiczyński. Według niego nerwowość, a zarazem większa zmienność cen akcji, może powrócić, jeżeli słabsze dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych i strefy euro przestraszą globalnych inwestorów wizją drugiego dna kryzysu.
— Powrót recesji wydaje się jednak coraz mniej prawdopodobny. Nasz bazowy scenariusz zakłada powolny, lecz wciąż dodatni wzrost gospodarczy na rynkach rozwiniętych oraz ponadprzeciętne tempo wzrostu PKB na rynkach wschodzących. To powinno owocować atrakcyjnymi stopami zwrotu z funduszy akcyjnych — przekonuje Michał Kopiczyński.
Jeśli spadki, to mniejsze
Zakładając jednak, że scenariusz drugiego dna się sprawdzi — czy nie lepiej poczekać? Zdaniem Jarosława Antonika, jeśli drugie dno się pojawi, to komplikacje na rynku będą łagodniejsze niż na początku kryzysu. Przy tej ewentualności należy się spodziewać spadków, ale nie tak dużych jak wcześniej.
Eksperci są jednak dalecy od tego scenariusza i twierdzą, że będziemy się utrzymywać w powolnym trendzie rosnącym.
— Obserwujemy tendencję odpływu pieniądza z rynków rozwiniętych. Inwestorzy przenoszą je do krajów wschodzących. To, że Polska jest między krajami wschodzącymi a rozwiniętymi, sprzyja optymistycznym prognozom. Dlatego inwestowanie w fundusze akcji nie jest złym pomysłem. Chociaż to na pewno trudny okres. Nie ma złotego środka. Nawet jeśli przeczekamy z kupnem jednostek uczestnictwa, by nabyć akcje taniej w trakcie spadków, to wciąż nie mamy pewności, że spadki nadejdą. W ten sposób możemy przeoczyć najlepszy okres — ostrzega Jarosław Antonik.
Zdaniem Michała Kopiczyńskiego obserwowane od początku września wzrosty na warszawskim parkiecie wpisują się w oczekiwania zarządzających funduszami ING. Poprawa rentowności przedsiębiorstw, silne fundamenty polskiej gospodarki oraz przynależność Polski do grupy rynków wschodzących przemawiają na korzyść akcji polskich spółek. Dlatego ostatni kwartał 2010 r. jawi się jako czas sprzyjający inwestycjom w fundusze akcji. Ważne jednak, żeby nie zaspać.
— Nadchodzące miesiące na rynku funduszy inwestycyjnych mogą przynieść stopniowe przełamanie dominacji funduszy obligacyjnych i rynku pieniężnego. Wydaje się, że polski rynek akcji znajduje się dopiero na początku długiego trendu wzrostowego, a zatem ma przed sobą dobre perspektywy. By nie przegapić hossy, warto już teraz stopniowo i regularnie dobierać fundusze akcyjne do portfela inwestycyjnego — radzi Michał Kopiczyński.