Recykling musi sięgnąć 60 proc.

Anna Leder
opublikowano: 2004-06-28 00:00

Praca nad produktem w pełni ekologicznym to nie tylko dobór surowca. Wytwórca ekologiczny zapewnia także recykling swoich wyrobów.

Przedsiębiorstwa są zobowiązane przepisami o ochronie środowiska do unikania produkcji odpadów przez stosowanie w działalności gospodarczej technologii i rozwiązań technicznych stwarzających jak najmniejsze zagrożenie dla środowiska. Gdy całkowite wyeliminowanie odpadów nie jest możliwe, ich wytwórcy są zobowiązani w pierwszej kolejności do ich gospodarczego wykorzystania.

— W ustawie o obowiązkach przedsiębiorców na producentów produktów w opakowaniach, importerów i dokonujących wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów nałożono obowiązek zapewnienia odzysku i recyklingu — mówi Waleria Szczuka-Skarżyńska, adwokat z kancelarii Clifford Chance.

Zapewnienie może oznaczać albo zaangażowanie się bezpośrednio w zbieranie i odzysk lub recykling albo zaangażowanie do tego celu szczególnego podmiotu zwanego organizacją odzysku. Skutkiem wejścia w życie ustaw ekologicznych było powstanie największej w Polsce Organizacji Odzysku Rekopol. Recykling odpadów prowadzony za pośrednictwem organizacji odzysku jest tańszy i bardziej opłacalny niż nałożona przez ustawę opłata produktowa, będącą tak naprawdę karą za zanieczyszczanie środowiska. Opłata recyklingowa w Rekopolu stanowi 30-40 proc. opłaty produktowej. Rzeczywisty koszt tej usługi zależy od rodzaju i ilości materiałów odpadowych.

Znany temat

Główną grupę polskich producentów wyrobów ekologicznych stanowią wytwórcy papieru.

— Odpady, powstające w procesie produkcji celulozy i papieru, wykorzystujemy do produkcji np. energii cieplnej. Inne składujemy na własnych składowiskach zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami. Wreszcie są takie, które sprzedajemy firmom wyspecjalizowanym w recyklingu np. akumulatorów, świetlówek, folii. Rocznie poddajemy recyklingowi około 140 tys. ton odpadów. Opłata recyklingowa, którą zapłaciliśmy za ubiegły rok, to 280 tys. zł — mówi Jerzy Majewski, prezes International Papier (IP) Kwidzyn.

DS Smith Polska produkuje opakowania z tektury oraz z polietylenu. Są to materiały, które po wykorzystaniu, tj. w postaci opakowań, można poddać procesowi odzysku.

— Ten obowiązek realizujemy poprzez zlecenie firmie, która została powołana do realizacji takich celów — informuje Krzysztof Sadowski, prezes DS Smith Polska.

Opakowania z tworzyw sztucznych stają się coraz większą konkurencją dla opakowań drewnianych czy metalowych. Są lżejsze, a jednocześnie bardziej odporne mechanicznie i chemicznie. Firma Kruk i Fischer od 10 lat na polskim rynku zajmuje się termoformowaniem tworzyw sztucznych. Specjalizuje się w projektowaniu oraz produkcji pojemników oraz przekładek transportowych.

— Sam proces produkcyjny, mimo że zaliczany do przetwórstwa tworzyw sztucznych, jest tak pomyślany, iż w żaden sposób nie zagraża środowisku. Wszelkie odpady wykorzystuje się w ponownym procesie produkcji. Zawsze przy sprzedaży wyrobów oferujemy ich korzystną wymianę na nowe, bądź skorzystanie z usługi recyklingu. W tym roku planujemy poddać odzyskowi około 20 ton odpadów — mówi Artur Smagorowicz, dyrektor handlowy w spółce Kruk i Fisher.

Odpady są przetwarzane w jej firmie córce — Miplast.

— Jednym z czynników mobilizujących nas do powiązania kapitałowo tych dwóch firm był właśnie aspekt ekologiczny, czyli zamknięcie procesu recyklingu w ramach jednej działalności. W ten sposób łańcuch produkcji i wykorzystania odpadów jest w pełni zamknięty — dodaje Artur Smagorowicz.

Kwestia ceny

Unia Europejska systematycznie dąży do ustawowego podniesienia ilości poddawanych obowiązkowo recyklingowi odpadów. Dyrektywa 96/62 dotycząca odpadów opakowaniowych zmieniona została dyrektywą z 11 lutego 2004 r.

— Zmiana znacząco podnosi wymagane prawem poziomy odzysku i recyklingu. Ogólny minimalny poziom wymaganego recyklingu wzrasta z 25 do 55 proc. W grudniu 2008 r. poziom odzysku sięgnie 60 proc. Jednak nowe kraje członkowskie będą mogły wystąpić o okres przejściowy. Termin wykonania obowiązku zostanie ustalony w odrębnej procedurze. Termin przewidywany dla Polski to rok 2014 — mówi Waleria Szczuka-Skarżyńska.

W takiej sytuacji wzrosną koszty ponoszone przez producentów zarówno unijnych, jak i polskich.