Regulator trzyma EuRoPol Gaz na muszce

Anna Bytniewska
opublikowano: 2010-10-25 00:00

Projekt umowy operatorskiej między Gaz-Systemem i EuRoPol Gazem nie w pełni satysfakcjonuje URE.

Projekt umowy operatorskiej między Gaz-Systemem i EuRoPol Gazem nie w pełni satysfakcjonuje URE.

Urząd Regulacji Energetyki (URE) dał zielone światło dla wynegocjowanej przez EuRoPol Gaz i Gaz-System umowy, dzięki której Gaz-System stanie się operatorem gazociągu jamalskiego tłoczącego rosyjski gaz na Zachód. Co zawiera kontrakt, który ma być kluczowym elementem polsko-rosyjskiego porozumienia gazowego?

— Umowa operatorska została uzgodniona i parafowana przez spółki. Do czasu jej zatwierdzenia przez władze korporacyjne i ostatecznego podpisania nie będziemy informować o jej warunkach — mówi Małgorzata Polkowska, rzecznik Gaz-Systemu.

Zaznacza, że umowę pozytywnie zaopiniował URE.

Bez zastrzeżeń, ale

— URE nie wniósł zastrzeżeń do umowy operatorskiej między Gaz-Systemem i EuRoPol Gazem, która zresztą jest jeszcze projektem — mówi Agnieszka Głośniewska, rzecznik URE.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się w urzędzie, że nie jest to tożsame z pozytywną opinią. Rzecznik URE nie chciała powiedzieć, co nie jest po myśli regulatora.

Co ciekawe, wcześniej URE wszczął odrębne postępowanie dotyczące wyznaczenia z urzędu Gaz-Systemu na operatora polskiego odcinka Jamału (bo EuRoPol Gaz nie usunął błędów we wniosku o wyznaczenie Gaz-Systemu na operatora). Nieoficjalnie w URE powiedziano nam, że nie można wykluczyć, iż wynegocjowany projekt umowy między Gaz-Systemem a EuRoPol Gazem stanie się częścią postępowania wszczętego z urzędu, więc musi odpowiadać polskiemu prawu.

Do niedawna Gaz-System podkreślał, że kontrakt ma mu zagwarantować wykonywanie wszystkich funkcji operatorskich wynikających z prawa energetycznego, a więc także możliwość dysponowania mocami przesyłowymi Jamału. Tymczasem Gazprom wysyła w świat informacje, że zasadzie TPA (dostęp stron trzecich do sieci przesyłowej) będą podlegały tylko wolne moce przesyłowe. Pytanie, kto będzie nimi dysponował, bo z wnioskiem do URE o taryfę przesyłową występować będzie EuRoPol Gaz.

— Bez umowy operatorskiej rządowe porozumienie między Polską a Rosją dotyczące dostaw gazu do i jego tranzytu przez nasz kraj nie będzie mogło zostać sfinalizowane — komentuje Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Gaz na razie płynie

Mimo że rządy obu państw nie podpisały jeszcze porozumienia, rosyjski gaz do Polski płynie. Jeszcze we wrześniu PGNiG informowało, że deficyt tego paliwa możemy odczuć po 20 października.

— Gazprom dostarcza gaz zgodnie z zamówieniami PGNiG. Nasi klienci otrzymują go więc zgodnie ze swoimi zamówieniami. To, jak długo sytuacja się ta utrzyma, zależy od warunków pogodowych. Na razie nam sprzyjają — mówi Joanna Zakrzewska, rzecznik PGNiG.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Gazprom przesyła paliwo jeszcze w ramach limitu przewidzianego w starym kontrakcie na ten rok. PGNiG ma możliwość odbioru pewnych ilości gazu w punktach granicznych: Wysokoje (gazociąg jamalski) i Drozdowicze (Ukraina).