„Nie wyrzucaj toreb, dbaj o środowisko”, „torba biodegradowalna”, „torba przyjazna środowisku” — to tylko niektóre przykłady komunikatów, które kierują do klientów sieci handlowe. Tak argumentują, dlaczego za siatki na zakupy trzeba płacić. W tym tygodniu dołączył do nich Empik, który również — jak przekonuje — kieruje się ekologią.
Prawo i marketing
Jak wynika z danych giełdowego Bioergu, producenta opakowań, dziennie Polacy wykorzystują 18 mln reklamówek jednorazowych, zazwyczaj do transportu zakupów ze sklepu do domu. Sieci handlowe, wprowadzając płatne siatki, przekonują klientów najczęściej, że są one wielokrotnego użytku.
— We Włoszech ekologiczne, czyli kompostowalne, siatki na zakupy stanowią kilkadziesiąt procent wszystkich, a u nas mniej niż 1 proc. Powszechnie stosowane są natomiast dwa chwyty marketingowe, które mają sugerować, że siatki są ekologiczne. Pierwszy to „torba przyjazna środowisku, bo wielokrotnego użytku”. To, że można czegoś użyć kilka razy, wcale nie oznacza, że jest dobre dla środowiska. Drugie z haseł to — „nasza torba jest biodegradowalna”. W polskim prawie nie ma żadnej definicji i normy biodegradowalności — oznaczać to może, że torba się rozpada, ale wcale nie na biomasę, lecz na syntetyczne cząsteczki. Faktyczny ekologiczny rozkład to kompostowalność i ten jest ściśle prawnie uregulowany, a oznacza, że bakterie rozłożą taką siatkę do postaci biomasy — tłumaczy Piotr Szewczyk, prezes Bioergu.
Jak wynika z informacji Bioergu, z kompostowalnych toreb korzystają nieliczne sieci handlowe w Polsce. Certyfikatami i spełnieniem norm chwali się Carrefoura.
— Są one wytwarzane z surowców pochodzenia roślinnego (skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej), dzięki czemu w warunkachkompostowania ulegają rozkładowi na wodę, dwutlenek węgla oraz resztki organiczne, czyli kompost — mówi Maria Cieślikowska, rzecznik Carrefour.
Wytrzymałość i jakość podkreśla Empik.
— Chcemy uświadamiać klientów, jak ważna jest ekologia, że wspólnie możemy się troszczyć o stan środowiska naturalnego. Wystarczy niewielka kwota, żeby minimalizować zagrożenia i chronić środowisko — twierdzi Monika Marianowicz, rzecznik Empiku.
Księgarska sieć zapewnia na spodzie swoich toreb, że proces degradacji folii na proch zaczyna się zaraz po wyprodukowaniu torby i trwa około 24 miesiące. Tesco mówi natomiast o „wieloletniej strategii zachęcania klientów do używania toreb przyjaznych środowisku”, co ma być realizowane przez wielokrotne używanie toreb. Podobne stanowisko ma Lidl.
— Mając na uwadze ochronę środowiska chcieliśmy przyzwyczaić klienta do wielokrotnego użytkowania tej samej torby — zapewnia Patrycja Kamińska z Lidl Polska. Nie inny cel przyświeca Biedronce.
— Każdego dnia w sklepach naszej sieci klienci przeprowadzają miliony transakcji. Jeżeli większość z nich da się przekonać do stosowania toreb wielokrotnego użytku, efekt [dla środowiska — red.] będzie odczuwalny — napisało nam biuro prasowe Jeronimo Martins, właściciela sieci Biedronka. Auchan należy do tych nielicznych sieci, które za siatki nie pobierają opłat.
— Ponieważ od początku siatki były gratis, takie pozostały. Od ponad pięciu lat są one biodegradowalne. Mamy również szeroki wybór toreb wielokrotnego użytku, które są już płatne. Mają większe gabaryty, są trwałe i również certyfikowane — mówi Dorota Patejko, dyrektor ds. komunikacji w Auchan Polska.
Eko jest droższe
Koszty są największą barierą dla upowszechnienia siatek, które faktycznie rozkładają się na biomasę.
— Siatka kompostowalna to wydatek rzędu kilkunastu do kilkudziesięciu groszy, głównie z powodu kosztu materiału, a torba ze zwykłej folii polietylenowej kosztuje 4-5 razy mniej — mówi prezes Bioergu.
Tym właśnie tłumaczy Carrefour cenę swoich toreb równą 45 groszy. W Biedronce czy Lidlu siatka kosztuje 8 groszy, a w Empiku 20-50 groszy.
— Odpłatność ma także zniechęcić klientów do zużywania nadmiernej ilości toreb — mówi Maria Cieślikowska.
Mniejsze zużycie swoich płatnych toreb zauważyła również IKEA.
— Nawet niewielki koszt takich toreb powoduje, że kupujący zastanawia się nad koniecznością ich zakupu. To natomiast powoduje zmniejszenie wykorzystania toreb jednorazowych na korzyść tych wielokrotnego użytku. Dzięki temu wspólnie z naszymi klientami możemy przyczynić się do tworzenia lepszego życia na co dzień na naszej planecie, ograniczając swój wpływ na środowisko naturalne — przekonuje Katarzyna Dulko-Gaszyna, kierownik ds. zrównoważonego rozwoju w IKEA Retail Polska. Zdaniem rzecznika Tesco, liczba zużycia nowych (płatnych) siatek w sieci jest o ponad połowę mniejsza w porównaniu z wcześniejszymi „jednorazówkami”, które były bezpłatne.
— Oczywiście, jeśli coś jest rozdawane, to klient zazwyczaj korzysta z tego bez opamiętania, a od momentu, kiedy za torby płacimy, ich zużycie spadło. Torby są jednak bardzo lekkie, więc w masie opakowań stanowią ilości śladowe. Dla ekologii to sprawa marginalna, ale pozwoliła na zwiększenie ogólnej świadomości Polaków co do opakowań — komentuje Agnieszka Jaworska, dyrektor generalna Stowarzyszenia Eko-Pak.
Najbardziej marżowe
Agnieszka Jaworska przypomina, że o sklepowych siatkach zrobiło się głośno w latach 2008-09, gdy trwały prace nad nowelizacją polskiego prawa opakowaniowego.
— Wtedy pojawił się pomysł, żeby zakazać stosowania toreb z tworzyw sztucznych, który później upadł. Jednak temat ten został przedstawiony przez niektóre środowiska tak, że Polacy powszechnie zaczęli uznawać takie siatki za bardziej niebezpieczne dla środowiska niż akumulatory. Ostatecznie zamieszenia wykorzystały sieci i zaczęły za siatki pobierać opłaty — opowiada Agnieszka Jaworska.
Dyrektor generalna Stowarzyszenia Eko- -Pak wskazuje na jeszcze jeden ekonomiczny aspekt pobierania opłat za siatki.
— W sytuacji gdy produkty pakowane są na miejscu, sklepy mają obowiązek rozliczenia się z nich jako opakowań. Zgodnie z polskim prawem, gdy opakowanie jest napełnione w miejscu sprzedaży, to po zużyciu powstaje odpad opakowaniowy, który podlega odzyskowi. Jednak jeśli sklep taką torbę sprzedaje, to jest ona traktowana jako towar. Co z nim klient robi, to już z punktu widzenia sprzedawcy nieistotne. Detalista nie rozlicza się z jego odzysku, więc ma niższe koszty i jeszcze dodatkowo na sprzedaży toreb zarabia — dodaje Agnieszka Jaworska.
Jej zdaniem, koszt produkcji siatki przy dużych zamówieniach, jakie robią sieci, sięga maksymalnie 1 grosza.
— Jeśli więc sklep sprzedaje ją później klientowi za kilka czy kilkadziesiąt groszy, to jest to przypuszczalnie najbardziej marżowy produkt. Pewnie nie jest to duża pozycja w sprzedaży, ale stała — twierdzi dyrektor generalna Stowarzyszenia Eko-Pak. Jednak nie wszyscy zarabiają na reklamówkach. Zdaniem Michała Sikory, Tesco jako jedyna sieć handlowa w Polsce przekazuje zysk ze sprzedaży toreb foliowych na cele charytatywne.