Rekonkwistadorzy przechwycili kasę NFZ

Jacek Zalewski
opublikowano: 2003-04-02 00:00

W komentarzu przedwczorajszym sformułowałem twierdzenie: „W każdym momencie można się spodziewać albo odwołania kolejnego ministra, albo złożenia przez któregoś z nich dymisji”. Dowód tej tezy rządząca ekipa polityczna przeprowadziła zaledwie po kilkunastu godzinach. Notabene według wersji primaaprilisowej, prawdziwą przyczyną odejścia ministra doktora Marka Balickiego było wystawienie lew(icow)ego zwolnienia lekarskiego ministrowi skarbu Sławomirowi Cytryckiemu...

Dymisja ministra zdrowia nie była jednak zwyczajnym obrotem karuzeli kadrowej. Została złożona naprawdę przez samego zainteresowanego, i to z konkretnego powodu — niezgody na powołanie nieakceptowanego kandydata na szefa Narodowego Funduszu Zdrowia. Rozgoryczony Marek Balicki odegrał się zresztą na premierze Leszku Millerze, zabierając mu ulubioną medialną zabawkę, czyli wyłączność na przekazywanie wieści o zmianach w rządzie. Gdy senator Balicki na osobistej konferencji prasowej nieodwołalnie postawił kropkę nad swoją dymisją, Centrum Informacyjne Rządu w tym samym momencie rozpowszechniło komunikat o jej przyjęciu przez premiera oraz podało nazwisko nowego szefa resortu.

Powołanie łódzkiej posłanki UP, doktor Ewy Kralkowskiej, na ministra zdrowia oraz warszawskiego aktywisty SLD, doktora Aleksandra Naumana na prezesa NFZ — oznacza wielką rekonkwistę ekipy i całej filozofii doktora Mariusza Łapińskiego. Po objęciu steru mazowieckiej organizacji SLD, były minister jeszcze usztywnił — „stymulowany przez posłanki PO” — swoje poglądy na system finansowania ochrony zdrowia. Jego wierni współpracownicy wracają na stanowiska decydentów zaledwie po dwóch tygodniach! W tym miejscu dygresja — jakoś tak automatycznie przypomina się twórczy dorobek menedżerski innych znanych lekarzy, występujących obecnie jako Grzegorz W. i Władysław J....

Tylko ktoś bardzo naiwny mógł przypuszczać, że partyjny aktyw SLD pogodzi się z oddaniem kontroli nad gigantycznymi pieniędzmi NFZ, szacowanymi na 30 mld złotych rocznie. Przypomnijmy, że będąca w gestii ministra budżetowa część 46 „zdrowie” obejmuje kwotę zaledwie 3,1 mld zł. Z porównania tych liczb wynika, iż SLD opłaca się formalne oddanie resortu zdrowia „braciom mniejszym” z UP, w zamian za obsadzenie się na NFZ. Bezpartyjnemu Markowi Balickiemu towarzysze nie mogli darować, że zaczął prowadzić niezrozumiałą dla nich politykę kadrową. Tak naprawdę nigdy mu nie zapomniano, iż jest politycznym przechrztą (internowanie, ROAD, UD, UW). A poza tym — po kilku latach nieobecności wrócił na scenę via Kancelaria Prezydenta RP, co w obecnych układach rządowych okazuje się złym pochodzeniem społecznym...