Rekord po godzinach strachu

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 20-12-2006, 00:00

Po początku handlu w USA inwestorzy nie spodziewali się udanego końca sesji. Przez długie godziny kursy pogłębiały spadki z poprzedniego dnia. A skończyło się nowym rekordem indeksu Dow Jones.

Silna przecena była zasługą niepokojących danych makro. Dopiero wystąpienie szefa Fed z Dallas uspokoiło nastroje i pozwoliło indeksowi blue chipów w pięknym stylu wyjść nad kreskę. Ceny produkcji sprzedanej wzrosły w USA w listopadzie aż o 2 proc., najmocniej od listopada 1974 r. Największy w tym udział miał ponad 6-procentowy wzrost cen energii. Ceny bazowe produkcji wzrosły zaś o 1,3 proc., najmocniej od lipca 1980 r.

Nastrojów nie były w stanie zmienić mieszane dane z rynku nieruchomości. Liczba rozpoczętych budów domów wzrosła bowiem w listopadzie mocniej niż oczekiwali specjaliści. Jednak po spadku o 3 proc. liczba pozwoleń na budowę ustanowiła dziewięcioletnie minimum. Nastroje poprawił Richard Fisher, odpowiedzialny za oddział Fed w Dallas. Stwierdził, że inflacja ustabilizowała się, choć na poziomie „nie do zaakceptowania”. To co prawda daje we władzach monetarnych przewagę jastrzębiom, ale — jak można wnioskować z wypowiedzi Fishera — nie ma jeszcze powodów do paniki.

Cieniem na branży technologicznej położyły się wyniki kwartalne Oracle, trzeciego na świecie producenta oprogramowania. Firma poinformowała o gwałtownym spadku sprzedaży. To z miejsca wymusiło podaż akcji konkurentów. Spektakularnym spadkiem mogły „pochwalić się” walory Circuit City. Gracze rozczarowali się stratą za trzeci kwartał, która była wyższa od prognozowanej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu