Rekord polskiej przedsiębiorczości

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2013-01-10 00:00

W ubiegłym roku zarejestrowano w KRS aż 31 tys. nowych podmiotów. Bankructw ogłoszono 35 razy mniej

— Dopiero zestawienie liczby założonych biznesów z liczbą upadłości daje pełny obraz sytuacji w gospodarce — mówi Jarosław Nowrotek.

None
None

Jeśli spojrzeć na suche statystyki z Krajowego Rejestru Sądowego (KRS), można mówić o rekordzie Polski w dziedzinie przedsiębiorczości. Nigdy jeszcze w XXI wieku nie zarejestrowano tylu nowych spółek. Przez lata notowaliśmy kilkuprocentowe zwyżki rok do roku. W 2012 r. to już prawdziwy boom — sądy rejestrowe miały pełne ręce roboty.

Polacy zarejestrowali o ponad 26 proc. więcej firm niż rok wcześniej. W zeszłym roku wpisano do KRS ponad 31 tys. podmiotów, z czego 29,3 tys. to nowe firmy. Reszta to podmioty powstałe w wyniku przekształcenia. Pierwszy wniosek? Kryzys pobudza naszą przedsiębiorczość. Jednak eksperci w tłumaczeniu przyczyn takiego pobudzenia nie są zgodni.

Świetny rok

Dla jednych cytowane wyżej liczby to cud, dla drugich to wina rządów Tuska. Dla jeszcze innych to po prostu polskie, zaradne geny oraz talent do kombinowania.

— W Polsce nie ma prawdziwego kryzysu, ale tylko spowolnienie gospodarcze. Tak świetny ubiegły rok pod względem liczby zakładanych biznesów wynika z tego, że w 2011 r. firmy miały bardzo dobre wyniki finansowe i to przyczyniło się do dobrych nastrojów inwestorów w 2012 r. — uważa Jarosław Nowrotek, prezes Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej (COIG), który zebrał i opracował dane dotyczące rejestracji nowych podmiotów. Ekspert przypomina, że jeszcze kilka dni temu media epatowały rekordową liczbą bankructw w 2012 r. (877), ale w oderwaniu od liczby nowych spółek.

Cięcia etatów

Pojedynek nowych biznesów z bankrutami daje wynik 35:1 na korzyść utworzonych. Jednak zdaniem prof. Krzysztofa Rybińskiego, takie spojrzenie spłaszcza wymowę zebranych danych.

— O tym, że biznes się nie kręci, jak powinien, świadczą dziesiątki wskaźników. Nawet nastroje wśród konsumentów jak i biznesu są w 10-letnich minimach. Można więc postawić tezę, że nagły wzrost liczby nowych przedsiębiorstw to efekt cięcia kosztów przez duże firmy. Te wolą, gdy ich były już pracownik prowadzi firmę, zdejmując część kosztów podatkowych ze zleceniodawcy — uważa Krzysztof Rybiński.

Zdaniem Rafała Antczaka, członka zarządu Deloitte, o tym, że w kryzysie firmy stawiają na outsourcing, nie trzeba nikogo przekonywać. O tym świadczyć może m.in. fakt, że aż 10,5 proc. wszystkich firm rozpoczynających działalność wybrało branżę budowlaną. A to przecież ten segment gospodarki znalazł się w poważnych tarapatach. Firmy budowlane walczą o wyższą marżę, minimalizując koszty pracy.

— Domyślam się, że te liczby świadczą o wypychaniu etatowych pracowników z dużych firm, ale też o tym, że mimo zwolnień część osób utrzymuje źródło zarobku. Jednocześnie kilkadziesiąt procent nowych rejestracji stanowią firmy z różnych, mniejszych sektorów, także produkcyjnych, co może sugerować, że na poziomie mikroprzedsiębiorczości tworzy się pewien pozytywny ferment — mówi Rafał Antczak.

Ferment, i to hurraoptymistyczny, wytworzyły też zeszłoroczne niuanse przepisów podatkowych dotyczące spółek komandytowo-akcyjnych (SKA). Liczba takich podmiotów w 2012 r. się potroiła, do 1,3 tys. W tym roku przepisy ułatwiające korzyści podatkowe zostały zniesione, więc eksperci prognozują, że SKA znacznie stracą na popularności.

— Segment SKA rozwijał się skokowo także dzięki polepszeniu jakości i dostępności usług prawnych — uważa Rafał Antczak, prognozując, że wzrost rejestracji nowych firm w innych niż SKA formach nieprędko wyhamuje. Jaki więc będzie 2013 r.?

— Moim zdaniem, rozwojowa tendencja zostanie utrzymana, lecz chyba nie będą to już tak duże zwyżki — mówi prezes COIG. Zgadza się z nim m.in. Maciej Grelowski z BCC, podkreślając, że tendencji wzrostowej sprzyja fakt, iż założenie firmy jest coraz łatwiejsze.

— Tu działa efekt sprzężenia. Im mniej biurokracji przy zakładaniu firmy, tym więcej nowych podmiotów w przyszłym roku — prognozuje ekonomista.