W ostatnich dniach posiadacze akcji musieli nauczyć się cierpliwości. Nie można się temu dziwić, bo nie było warunków do bicia kolejnych rekordów. Po wybiciu indeksu WIG20 z konsolidacji pomiędzy 2760 a 2860 pkt rozpoczęła się kolejna akumulacja, tyle że na wyższych poziomach — 2885-2920 pkt. Pokonanie tego ostatniego szczytu nie jest sprawą łatwą. Zadanie utrudniają wyniki spółek, które nie zawsze spełniają oczekiwania rynku. To nawet bardziej szkodzi wzrostom niż dość słabe ostatnio dane Głównego Urzędu Statystycznego o bezrobociu.
Przed tygodniem, po bardzo mocnej sesji z 17 lutego, można było mieć nadzieję na więcej. Jednak nie ma co dramatyzować. Kolejna konsolidacja indeksów to nie jest jeszcze nic złego. Przeciwnie — pozwala na pełną mobilizację sił przed wybiciem WIG20 w górę. Jest szansa, że tym razem nie skończy się to symbolicznym poprawieniem rekordu, a ostateczny ruch w górę przyjmie większy zasięg. Taktyka kupujących nie jest może tak bardzo efektowna jak poprzednie zrywy, do których przyzwyczailiśmy się podczas hossy. To jednak nie jest najważniejsze. O wiele bardziej istotna jest obecnie skuteczność. WIG20 stoi bowiem przed pokonaniem najważniejszej psychologicznej bariery — 3000 pkt. Takie stopniowe podchodzenie do tego oporu ma także swoje uzasadnienie we wskaźnikach technicznych. Wskaźniki potwierdzają trend wzrostowy, nie sygnalizują przegrzania i wykupienia, które groziłoby im w przypadku większej determinacji kupujących.
Scenariusz wzrostowy pozostaje niezagrożony. Trend będzie obowiązywał tak długo, jak długo WIG20 utrzyma się powyżej swojego wsparcia, czyli 2860 pkt. Obecna konsolidacja nie powinna jednak być tak długa jak poprzednia. Choćby z tego względu, że jej zakres jest odpowiednio węższy. Oczywiście przydałby się jakiś pozytywny impuls, który pomógłby indeksom wyrwać się zdecydowanie w górę. Trudno jednak obecnie wskazać, co to mogłoby być. Dobre informacje, np. ta o sprzedaży detalicznej w styczniu (blisko 2 pkt proc. wyżej od oczekiwań), nie są wystarczające na tle niezadowalających wyników spó- łek. Można więc zakładać, że byki chciały przeczekać ten niezbyt fortunny okres w konsolidacji. Wychodząc z tego założenia, można uznać, że akumulowano akcje. Ryzyko jest raczej ograniczone, nawet jeśli się wydaje, że kupujemy akcje pod szczytem. I choć warto mieć świadomość zagrożeń, jakie wynikają z obecnego poziomu WIG20, to jednak szkoda byłoby stracić szansę zarobku. Tym bardziej że koniec piątkowej sesji wyglądał bardzo dobrze. WIG wzrósł o 1,46 proc., bijąc rekord wszech czasów (obecnie 39793,98 pkt). WIG20 zyskał 1,44 proc., rosnąc do 2941,38 pkt. Rekord jest już bardzo blisko.