Producent przekaźników kusi założeniami strategii do 2010 r. Zacznie od wzmocnienia działu handlowego.
Filip Regulski, który od stycznia pełni funkcję prezesa Relpolu, przedstawił zarys strategii na lata 2008-10. Stawia w niej na jednoczesny wzrost przychodów i marż producenta przekaźników. Pierwsze z założeń chce osiągnąć dzięki wprowadzeniu aktywnego systemu sprzedaży i rozszerzeniu sieci dystrybucji.
— Zamierzamy poszerzyć zespół o inżynierów sprzedaży i menedżerów produktu — mówi Filip Regulski, prezes Relpolu.
Pion handlowy giełdowej spółki ma się powiększyć o 3-4 osoby odpowiedzialne za kraj oraz 4-5 osób — za eksport. Zarząd informuje, że od początku marca Relpol zatrudnił trzech nowych specjalistów.
— Zamierzamy skoncentrować się na produktach wysokomarżowych o niskiej wrażliwości cenowej oraz rozszerzyć asortyment o przekaźniki czasowe i zarządcze — dodaje Filip Regulski.
W parze z rozbudową oferty idzie ekspansja terytorialna. Relpol prowadzi negocjacje z międzynarodowymi dystrybutorami. Chce podpisać umowy o współpracy z 3-5 firmami.
Spółka potwierdziła, że na przełomie 2008 i 2009 r. wybuduje fabrykę na Ukrainie, która przejmie produkcję istniejącego zakładu ukraińskiego i litewskiego. Nie podaje na razie jednak więcej szczegółów. Wcześniej Relpol zapowiadał, że jej koszt to 4-7 mln zł.
Zarząd chce wykorzystać efekt skali i podnieść efektywność produkcji — teraz spółka wykorzystuje jedynie 60 proc. zdolności wytwórczych. Wszystkie te działania mają sprawić, że marża EBITDA Relpolu wzrośnie do kilkunastu procent (to powrót do poziomu z lat 2004-06).
Prezes podkreśla, że porządki nie ominą spółek zależnych. Firma prowadzi teraz badanie prawno-finansowe w Relpolu Elektronik oraz Relpolu Holding. Od jego wyników zależeć będzie, czy spółki zależne zostaną wchłonięte czy zlikwidowane.
Rynek bez emocji przyjął zarys planu naprawczego Relpolu. Kurs spółki nie zmienił się i na zamknięciu wyniósł 6,96 zł.