Ministerstwo Finansów w przyszłym roku chciałoby stać się graczem na rynku walutowym. Dzięki kupnie obcych walut na potrzeby obsługi zadłużenia zagranicznego zamierza osłabić złotego.
Złoty od dłuższego czasu zyskuje na wartości z powodu napływu zagranicznych środków, wynikającego ze zbliżającej się perspektywy wejścia Polski do Unii Europejskiej. Rząd od dawna sygnalizował, że nie jest zadowolony z siły złotego. Narodowy Bank Polski (NBP) oświadczył jednak, że nie będzie interweniował na rynku w celu osłabienia polskiej waluty. Według przedstawicieli banku centralnego, kurs wyznaczany jest przez siły rynkowe i taki ruch byłby kosztowny i nieefektywny. NBP zapewnił jednak, że może pomóc rządowi zgromadzić fundusze na spłatę długu zagranicznego.
Resort finansów zdaje się rozumieć nareszcie ten mechanizm.
— Kupowanie dewiz przez rząd na potrzeby spłat odsetkowych na rynku walutowym, a nie od NBP, wpłynęłoby pozytywnie, osłabiając kurs złotego. Trzeba będzie to przetestować na wiosnę. Spiętrzenie płatności odsetek mamy zwykle w marcu. Musimy stać się normalnym aktorem na rynku. Przyjmuję sugestię kolegów z banku centralnego — powiedział agencji PAP Ryszard Michalski, wiceminister finansów.
Reakcja rynku na tę wiadomość była spokojna. Złoty nieznacznie tylko osłabł, ale szybko odrobił straty.
Budżet na 2003 r. przewiduje wydatki na spłatę długu zagranicznego rzędu 4,7 mld zł.
— W pewnym momencie z pewnością zapowiedzi resortu finansów będą miały wpływ na rynek. Inwestorzy będą prawdopodobnie spekulowali pod ewentualny zakup dewiz przez MF, co znajdzie swoje odbicie na wahaniach kursowych złotego. Jednak kiedy sentyment jest dobry i jest systematyczny napływ środków z zagranicy, po takiej interwencji w ciągu kilku dni wartość naszej waluty będzie powracać do wcześniejszej wyceny — mówi Marcin Bilibin, analityk Banku Handlowego.
Ryszard Michalski powiedział również, że resort chciałby wcześniej, niż wynikałoby to z harmonogramu wejścia do strefy euro, przejść na system kursu sterowanego.
— Można sobie wyobrazić, że zaczynamy wprowadzać pasmo związane z euro wcześniej, niż nasze wejście do ERM II. Na to potrzebne jest porozumienie z NBP, zgodnie z naszym ustawodawstwem — powiedział PAP Ryszard Michalski.