Rewolucji w TFI a 'la BPH nie będzie

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 06-01-2010, 00:00

Marzenia. Puste obietnice. Wabik na klientów — tak konkurenci komentują pomysł Grzegorza Łętochy.

Fundusze inwestycyjne nie zamierzają przesuwać się w stronę strategii absolutnej stopy zwrotu

Marzenia. Puste obietnice. Wabik na klientów — tak konkurenci komentują pomysł Grzegorza Łętochy.

Nie ma co liczyć na wieloletnią hossę. Era klasycznych funduszy akcji się kończy. Czas na fundusze, które będą zarabiały bez względu na sytuację na rynku — taką tezę we wczorajszym "Pulsie Biznesu" wygłosił Grzegorz Łętocha, dyrektor departamentu zarządzania aktywami BPH TFI. To wymusi na rynku TFI rewolucję: przesunięcie się w kierunku strategii absolutnej stopy zwrotu (dodatnia stopa zwrotu w każdych warunkach). Konkurenci się odcinają.

— Obietnica, jaką niesie ze sobą taki produkt, jest na pewno kusząca, ale to piękna idea, która w rzeczywistości często nie działa. Wystarczy spojrzeć na wyniki takich produktów, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Fundusze te przede wszystkim nie potrafią wykorzystać siły rynku. Ich zachowawczy charakter powoduje, że w czasie hossy osiągają wyniki znacznie słabsze niż klasyczne, a w czasie bessy także przynoszą straty. Często przez kilka lat przynoszą zyski, a później zaczynają przynosić straty, które przewyższają wypracowane zyski — mówi Krzysztof Samotij, prezes BZ WBK AIB TFI.

Tego chce lud

Przedstawiciele TFI nie mają wątpliwości, że deklaracje BPH trafią w oczekiwania klientów.

— Większość klientów chciałaby zarabiać 15-20 proc. rocznie bez ryzyka. Tyle że takie produkty nie istnieją. Łatwo składać obietnice zarabiania w każdych warunkach, bardzo trudno ich dotrzymać. Każde aktywne podejście do zarządzania jest bardzo trudne i wiąże się z ryzykiem. Strategie absolutnej stopy zwrotu opierają się na dużych zakładach co do kierunku, w którym pójdzie rynek. A to oznacza duże ryzyko — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Jego zdaniem, ta moda wkrótce minie.

— Klienci w okresie spadków lub zaraz po nich oczekują produktów dających stałe zyski niezależnie od koniunktury, dodatkowo oczekują zysków przewyższających lokaty bankowe. W drugiej połowie hossy większość klientów odwraca się od produktów dających 10 proc. rocznie, bo większość funduszy akcyjnych oferuje istotnie więcej. Wraz z cyklem koniunktury schemat się powtarza —mówi Tomasz Jędrzejczak, prezes Legg Mason TFI.

Mimo to Marek Mikuć, wiceprezes TFI Allianz, uważa, że funduszy o strategii absolute return będzie przybywało.

— Ale sama idea nie jest receptą na sukces, trzeba jeszcze umieć zrealizować cel. Rynek w najbliższych latach będzie trudny, zmienny i zweryfikuje, którzy zarządzający to potrafią — zauważa Marek Mikuć.

Dużo trudniej

Dotychczasowe polskie doświadczenia nie dają podstaw do optymizmu. Przez kilka lat sukces sprzedażowy na takich funduszach budowały dwa pierwsze niezależne TFI: Opera i Investors. Koniec hossy obalił mit — w 2008 r. oba flagowe fundusze przyniosły straty, a Opera tak duże, że jej szef w liście do klientów napisał: "zachowaliśmy się w minionym roku jak skończone barany". Dotychczasowe wyniki nowicjusza też nie imponują: Gandalf Roberta Nejmana w pół roku przyniósł 7 proc. straty. Wypracowywanie zysków bez względu na warunki jest bowiem trudniejsze niż pobicie benchmarku, jakim jest np. WIG.

— Produkty absolute return są dla TFI trudne z dwóch powodów. Od strony inwestycyjnej — kryzysy jednoznacznie pokazują, że najmocniej cierpią produkty arbitrażowe, lewarowane. Wynika to wprost z ich konstrukcji. Strategia opiera się na wyłapywaniu niespójności i sprzeczności w wycenach instrumentów finansowych, zaś w pierwszej fazie kryzysu zostają zaburzone standardowe korelacje między wycenami poszczególnych klas aktywów. Od strony biznesowej — w dobrych czasach klienci odwracają się od strategii ograniczania ryzyka w kierunku strategii z wyższym ryzykiem, ale i potencjalnym zyskiem. Być może kilkanaście lat dużej zmienności i bardzo małych uśrednionych stóp zwrotu spowoduje tu jakieś zmiany — mówi Tomasz Jędrzejczak.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu