Rezerwy TP SA nie wystraszyły inwestorów

Tadeusz Stasiuk
23-12-2003, 00:00

Reakcja inwestorów na informację o znacznym powiększeniu rezerw przez Telekomunikację Polską SA była wczoraj zaskakująco spokojna. Kurs był dość stabilny. Sprzyjała temu niska, typowa jak na sezon świąteczny, aktywność graczy.

Spółka od dość dawna sugerowała bowiem konieczność zwiększenia rezerw, co należy wiązać z kontynuacją planu restrukturyzacji grupy kapitałowej. Zgodnie z zapowiedzią zarządu, w ostatnim kwartale tego roku wartość utworzonych rezerw może sięgnąć nawet poziomu 480 mln zł. Ponad połowa tej kwoty wynikać ma z przewidywanych na przyszły rok zwolnień grupowych (łącznie około 6 tys. pracowników) i związanych z tym odpraw i dodatkowych wypłat. Ta część rezerw nie jest niepokojąca, co potwierdza wczorajsza reakcja rynku.

Zagadkowo przedstawia się natomiast sprawa reszty środków przeznaczonych na rezerwy. A jest tego blisko 250 mln zł. Taka kwota ma stanowić zabezpieczenie kosztów związanych z przeszacowaniem nieruchomości. Dziwne o tyle, że do tej pory ten rodzaj rezerw nie przekraczał kwartalnie kilkudziesięciu milionów zł.

Priorytetem dla spółki jest jak najszybsze zakończenie restrukturyzacji. Proces ten jest intensyfikowany m.in. poprzez zwiększenie liczby zwalnianych pracowników (pierwotnie spekulowano o 4 tys. zatrudnionych). To jedna z form walki o poprawę rentowności, w tym wskaźnika poziomu linii abonenckich przypadających na jednego pracownika. W przypadku TP SA ma on wynieść na koniec przyszłego roku około 380, czyli zbliżyć się do średniej zachodnioeuropejskiej. Taki scenariusz może jednak gwarantować tylko utrzymanie obecnego poziomu nakładów inwestycyjnych, w skali całego roku szacowanego na 4,5 mld zł. Po trzech kwartałach spółce udało się rozdysponować 60 proc. tej sumy. Zapleczem dla tak wysokiego poziomu inwestycji muszą więc być niższe koszty osobowe. A te przy 36 tys. zatrudnionych (taką liczbę zaplanowano na koniec roku) są niebagatelne.

Zmiana struktury przychodów staje się powoli faktem. Na znaczeniu systematycznie traci telefonia stacjonarna, której udział w przychodach grupy wynosi jeszcze 78 proc. W ciągu 3-5 lat udział rynku stacjonarnego i komórkowego zrówna się, i to mimo że w porównaniu z krajami Unii Europejskiej liczba stacjonarnych aparatów jest u nas o 40 proc. niższa. Konkurencja ze strony nowych technologii raczej jednak nie pozwoli na imponujący wzrost segmentu rynku, w którym TP SA ma nadal pozycję niemal monopolistyczną. Przekonują o tym chociażby wyniki osiągane przez Centertela — komórkowe ramię TP SA.

Poziom rezerw może w pewnym stopniu pogorszyć wrażenie, jakie zrobiły na inwestorach wyniki spółki za trzy kwartały tego roku. Mimo niższych przychodów (0,4 proc. w ujęciu r/r) firmie udało się prawie czterokrotnie zwiększyć zysk netto, który wyniósł 932,6 mln zł. To efekt niższych kosztów operacyjnych, niższych strat kursowych (poziom zabezpieczenia długu wzrósł z 69 do 81 proc.) oraz niższej efektywnej stopy podatkowej. Z drugiej strony trzeba przypomnieć o spadku przychodów ze sprzedaży (spowodowanym głównie niższą liczbą rozmów lokalnych) i obniżeniu do 2-3 proc. prognozy wzrostu tegorocznej sprzedaży.

Działania spółki wskazują, że z determinacją walczy ona o poprawę wyników finansowych. Zaczęła też troszczyć się o standard obsługi swoich klientów. Z problemami, ale jednak uruchomiono słynną „błękitną linię”, w teren ruszyli akwizytorzy usług operatora, Neostrada — choć nadal ze sporymi problemami technicznymi — staje się synonimem polskiego dostępu do internetu. Wyniki finansowe łatwo poprawić. Więcej czasu zajmie przekonanie klientów, że z Telekomunikacją rzeczywiście łączy ich coraz więcej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Rezerwy TP SA nie wystraszyły inwestorów