Roboty nakręcają biznes

  • Marta Bellon
opublikowano: 23-05-2013, 00:00

Pod względem robotyzacji jesteśmy daleko w tyle za innymi krajami — nie tylko z Europy. Przyczyny? Najczęściej to brak świadomości przedsiębiorców o wynikających z niej korzyściach

Robotyzacja — to hasło, które wciąż niewiele mówi zarówno przedsiębiorcom, jak i zwykłemu Kowalskiemu. Na pytanie, „czym jest robot?”, co trzeci Polak odpowiada, że jest to zwinne, inteligentne urządzenie, które można zastosować w trudnodostępnych miejscach, np. w kosmosie lub przy realizacji zadań niebezpiecznych dla człowieka, np. militarnych, a według co piątego badanego to sztuczny człowiek, który może pomagać ludziom w gospodarstwie domowym. Niewielu, bo tylko 8 proc. respondentów, roboty kojarzą się z przemysłem, gdzie są wykorzystywane do zadań zbyt ciężkich fizycznie lub zbyt niebezpiecznych dla człowieka. Takie wnioski przynosi badanie Homo Homini przeprowadzone w ramach ogólnopolskiej akcji edukacyjnej „Nieznana moc robotów”, zainicjowanej w tym tygodniu przez firmę Fanuc.

Robot? Nie potrzebujemy

Świadomość pozytywnego wpływu robotyzacji na produkcję przemysłową jest wciąż niewielka także wśród przedsiębiorców. Większość spośród firm, które dotychczas nie zdecydowały się zainwestować w roboty, wskazuje, że specyfika produkowanych wyrobów lub organizacja procesów produkcyjnych nie wymaga ich zastosowania (71 proc. odpowiedzi). 37 proc. przedsiębiorców jako powód braku zainteresowania robotyzacją podaje małą skalę produkcji — właściciele biznesów są przekonani, że jej rozmiary odpowiadają rynkowemu zapotrzebowaniu lub produkują wyroby o ograniczonym popycie albo na indywidualne zamówienie, i uważają, że nie będą w stanie w pełni wykorzystać możliwości robotów. Przykładem przeczącym tej tezie jest firma Qwerty, producent klawiatur foliowych, która dziennie wprowadza do produkcji pięć całkowicie nowych wyrobów.

— Aplikacja urządzenia, które umożliwia nam pracę przy pozornie zmiennej produkcji bez ciągłego przeprogramowywania, trwała pół roku. Natomiast jego ogromną zaletą jest to, że nie chodzi ono na chorobowe, nie ma trudnych poniedziałków, nie trzęsą mu się ręce i przebywa w pracy 24 godziny na dobę — mówi Jacek Jastrzębski, prezes firmy Qwerty.

Liderzy robotyzacji

Polski wskaźnik gęstości robotyzacji, czyli liczba robotów na 10 tys. pracowników przemysłu, wynosi dziś 14. Oznacza to, że wypadamy dość blado w porównaniu z Europy, gdzie wynosi on 77. A od krajów takich jak Niemcy (261) czy Japonia (261) dzielą nas lata świetlne.

— Kraje, które przodują w rankingach nasycenia robotami, takie jak Korea Południowa, Japonia, Niemcy czy Stany Zjednoczone, przodują również w świecie. Jest to w pewnym sensie kompromitujące dla Polski, że mamy cztery razy mniej robotów niż średnio Unia Europejska. Jest tu wiele do zrobienia. Roboty to niezwykle istotny element gospodarki, którego rozwój trzeba wspierać — mówi Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR). 34 proc. zbadanych przez IBnGR przedsiębiorców sądzi, że roboty nie przyniosą ich firmie dodatkowych korzyści ekonomicznych. Tymczasem z raportu opracowanego przez instytut wynika, że przedsiębiorstwa, które zainwestowały w roboty przemysłowe, w zdecydowanej większości przypadków odnotowały wymierne korzyści. Przygotowując raport, IBnGR badał wpływ robotyzacji na konkurencyjność polskich przedsiębiorców.

Sporo zalet

84 proc. ankietowanych firm, które wdrożyły u siebie roboty przemysłowe, przyznało, że odnotowało wzrost produkcji. Żaden z przedsiębiorców nie doświadczył jej spadku, po tym jak zrobotyzował swoje linie produkcyjne. 79 proc. przedsiębiorstw odnotowało spadek kosztów produkcji, a 58 proc. dostrzegło poprawę sytuacji finansowej i rentowności przedsiębiorstwa po wdrożeniu robotów przemysłowych.

— Podstawową korzyścią, jaką przynosi robotyzacja, jest zwiększanie wydajności przedsiębiorstwa. Robot pracuje na wielu zmianach, niemal bez przerwy, nie myli się, jest dokładny. Zatrudnienie robota nie powoduje zmniejszenia zatrudnienia. Może się co prawda zdarzyć, że zostanie zlikwidowane miejsce pracy na prostym, niewymagającym kwalifikacji stanowisku. Natomiast zostaje ono zastąpione przez stanowisko dla osoby o wyższych kwalifikacjach. Zwiększają się działy sprzedaży i marketingu, które muszą poradzić sobie ze zwiększoną produkcją. Rośnie zatrudnienie w gospodarce, gdyż potrzebni są twórcy robotów, mechanicy, którzy konserwują roboty, programiści — mówi Bogdan Wyżnikiewicz. Według niego, przedsiębiorstwa, które inwestują w roboty, wychodzą z kłopotów finansowych, poprawia się ich jakość produkcji, bezpieczeństwo pracy. Nie ma konieczności pracy w trudnych warunkach.

— Japonia dzięki produkcji robotów i przyjęciu odpowiedniej strategii uniknęła konieczności zapraszania robotników z zagranicy do siebie. Gdy spojrzymy na ten przykład, możemy pokusić się o tezę, że roboty mogą pomóc Polsce w przełamaniu kryzysu w dostępie rąk do pracy, który jeśli nie w perspektywie dziesięciu, to pewnie trzydziestu lat z pewnością nam grozi — prognozuje Bogdan Wyżnikiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane