Rogers: musimy pozwolić na bankructwo gigantów!

JO
opublikowano: 2008-09-26 10:11

Według znanego inwestora, Jima Rogers’a, najgorszą rzecz jaką może zrobić rząd USA to uchwalić „plan Paulsona”. Szef Roger Holdings wie co kupić, żeby nie stracić na obecnym kryzysie.

- Paulson zamierza wesprzeć finansowo swoich „kolesi”, a nie ratować amerykańską gospodarkę. 300 mln Amerykanów nie zasługuje na to, nie zasługuje na to ponad 6 mld ludzi na całym świecie. To bogactwo dla przyjaciół Paulsona, to bogactwo dla bogatych – uważa Rogers.

Jego zdaniem, zarówno Bernanke, jak i Paulson, nie mają pojęcia co potrzeba rynkowi.

- Popełniają błąd za błędem i jeszcze mają czelność mówić, że ratują kraj od recesji. USA już jest w recesji i żaden z nich tego nie zmieni. Szef Fedu przez ponad dwa lata zapewniał, że nie ma kryzysu na rynku nieruchomości. Ostatnie dane niestety przeczą jego mylnym poglądom. Ciągle zadają sobie tylko pytanie: „co zrobimy teraz?” – atakuje inwestor.

Uważa, że dla dobra wszystkich powinniśmy pozwolić zbankrutować zagrożonym spółkom. Nawołuje przy tym do posprzątania w końcu systemu finansowego. Przypomina, że w 1966 roku w Japonii wszystkie banki poddały się procedurze bankructwa. Sytuacja została uzdrowiona i Kraj Kwitnącej Wiśni cieszył się wzrostem gospodarczym przez ponad 20 lat. Po kryzysie z 1907 roku w USA żaden bank nie pozostał przy życiu. Posprzątano Wall Street, zaczęto tworzyć system od początku i kraj stał się jedną ze światowych potęg.

- To nie jest koniec świata, kiedy firmy bankrutują – twierdzi Rogers.

Rząd w ogóle nie ma pojęcia co zrobić. Indeksy na Wall Street tracą już ponad 20 proc. Co zrobi administracja jak będą traciły 30 proc., potem 40 proc., a jak spadną o 50 proc.? – zadaje pytania.

Nie zaprzecza, ze bankructwa muszą kosztować. Ale uważa, że niech kosztują główne światowe indeksy nawet 50 proc. Co prawda będzie to bolesne dla rynków giełdowych, ale krótkotrwałe.

- Jestem równie zakłopotany jak inni inwestorzy. Nie tracę jednak głowy. Szukam możliwości ulokowania pieniędzy w bezpieczne lokaty. Ostatnio kupiłem kilka spółek z sektora rolniczego, walory kilku chińskich spółek, papiery zagranicznych linii lotniczych, kontrakty na franka szwajcarskiego i jena – przyznaje giełdowy gracz.

Ujawnia też, że nie zamierza odwrócić pozycji na kontraktach na ropę naftową. Uzasadnia to tym, że od ponad 40 lat nie odkryto żadnych znaczących złóż surowca. To, że obecnie obserwujemy przecenę ropy naftowej nie oznacza, że rynek byka już się skończył. Jego zdaniem, już niedługo, cena surowca przebije ostatni szczyt.

Rogers krytycznie wypowiada się też o kandydatach do steru w Białym domu.

- Mimo iż większość Amerykanów uważa, że Obama lepiej poradzi sobie z obecnym kryzysem, ja jestem innego zdania. Żaden z nich nie jest przygotowany na wyciągnięcie USA z kryzysu. Oni nawet nie wiedzą co to są obligacje! Nie zamierzam głosować na żadnego z nich! – podsumowuje Rogers.