Uważa, że jedynie działania banków centralnych , zasilające rynki w tani pieniądz, są czynnikiem napędzającym wzrosty cen akcji na giełdach. Ocenia to jako „sztuczny, nie znajdujący uzasadnienia w fundamentach” proces kreowania wycen walorów, które są alternatywą dla pieniądza bez pokrycia.
„Luzowanie ilościowe (QE) zbliża się do końca. Bankierzy centralni na całym świecie szykują się do przebudzenia, do powrotu do rzeczywistości i zatrzymania tego szaleństwa z drukowaniem pieniędzy, albo rynek sam stwierdzi, że nie chce już więcej żadnych papierowych pieniędzy” – powiedział Rogers, który jest prezesem Rogers Holdings w wywiadzie w Kuala Lumpur.
O zagrożeniu wynikającym z ewentualnego zakręcenia kurka z pieniędzmi przekonują choćby ostatnie spadki na giełdach wywołane m.in. reakcją na słowa Bena Bernanke, szefa Fed, że Rezerwa Federalna rozważa jeśli nic całkowite wyjście, to przynajmniej ograniczenie programu skupu obligacji, który co miesiąc pochłaniał 85 mld USD.
Rogers, który przez wielu inwestorów uznawany jest za guru, poinformował również, że już w maju pozbył się japońskich akcji. Kupuje teraz euro i franka. Zmniejsza z kolei zaangażowanie w dolary (zarówno amerykańskie, jak i australijskie). W przypadku surowców poszukuje takich z „nadmiernie zaniżoną” w ostatnich czasach ceną, jak choćby cukier.
W tym roku cukier przeceniony został o ponad 14,6 proc. do 16,61 centów za funt (dane z czwartku). Dla porównania indeks Standard & Poor’s GSCI Agriculture, w skład którego wchodzi osiem surowców i towarów stracił w tym czasie 11,2 proc.
Podkreślił także, ze na razie nie kupowałby jeszcze złota, gdyż ten segment rynku, który potrzebował bolesnej korekty, nie osiągnął jeszcze dna.