Rok 2003 będzie przełomowy dla powiązanych ze sobą sektorów: naftowego, gazowego i chemicznego. Pokaże on, czy zacieśnianie więzów kapitałowych i handlowych między nimi da efekt w postaci mocnego fundamentu, mającego ogromne znaczenie dla przyszłości gospodarczej kraju.
Dla sektora wielkiej syntezy chemicznej będzie to czas wprowadzania w życie efektów kilkumiesięcznych prac Nafty Polskiej i firm doradczych nad programem restrukturyzacji branży. Ma ona polegać na integracji produktowej sześciu firm. Nie będzie łatwo. Pogodzić przecież trzeba interesy kilku podmiotów. Chodzi też o zapewnienie firmom dostaw gazu — podstawowego surowca — w cenie pozwalającej osiągnąć im rentowność. Przed Naftą Polską więc stoi konieczność porozumienia się z PGNiG — jedynym dostawcą gazu i jednym z największych wierzycieli sektora. Wszystkim stronom życzymy więc satysfakcjonującego rozwiązania.
Sam gazowy monopolista nie może narzekać na brak pracy. Rozpoczyna się restrukturyzacja, która ma przekształcić go w firmę zdolną rywalizować z zachodnią konkurencją. Od 1 stycznia 2003 r. rozpocznie więc funkcjonowanie 6 spółek dystrybucyjnych wyodrębnionych z PGNiG. Mają one pomóc mu zwiększyć sprzedaż gazu i rozwinąć infrastrukturę gazową. Przed PGNiG także kolejna tura rozmów w sprawie renegocjacji dostaw gazu z Rosji. Obserwatorzy branży prognozują, że dopiero wiosną może dojść do faktycznego przełomu.
2003 r. powinien wreszcie przynieść także finalizację prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej (RG). Tym razem o spółkę walczy PKN Orlen z „nieśmiertelnym” Rotch Energy. Faktem jest, że RG również ma ambicję stania się giełdowym graczem. Analitycy są jednak przekonani, że tym razem prywatyzacja na warunkach tandemu Rotch-PKN dojdzie wreszcie do skutku.