"Rosja czarnym koniem rynków w 2011 r."

Marek Buczak
opublikowano: 2010-12-21 18:25

Spółki rosyjskie są wyceniane z dużym dyskontem w stosunku do pozostałych rynków wschodzących. Kolejne pozytywne informacje z tego kraju pobudzą napływ kapitału na giełdy w Moskwie. To oznacza, że Rosja ma szansę stać się czarnym koniem rynków finansowych roku 2011 - uważa Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych Quercus TFI.

Jest wiele czynników wskazujących na to, że Rosja w najbliższym czasie będzie się pozytywnie wyróżniać na tle rynków wschodzących. Co prawda, z uwagi na suszę tegoroczne dane makroekonomiczne kraju będą gorsze, niż sądzono jeszcze kilka miesięcy temu (dynamika PKB wyniesie ok. 4 proc), ale perspektywy na przyszłość wyglądają obiecująco. Sytuację w rosyjskich przedsiębiorstwach można skomentować następująco: po kryzysowym 2009 r., kiedy drastycznie spadły obroty, w bieżącym roku naszedł okres stabilizacji i odbudowy marży, a przyszły rok powinien przynieść istotne ożywienie, które wpłynie na skokową poprawę wyników.

Wydaje się, że wladze rosyjskie zmieniły swoje podejście do inwestorów zagranicznych. Niewykluczone, że najważniejsi politycy - z premierem Putinem na czele - zrozumieli w końcu, iż Rosja nie jest w stanie rozwijać się dynamicznie bez transferu kapitału i know how z zagranicy. W związku z tym zaczęli pracować nad poprawą klimatu inwestycyjnego oraz reformami.

Rząd rosyjski kilka miesięcy temu przedstawił założenia dotyczące prywatyzacji. Plany na najbliższe lata są bardzo ambitne i zakładają sprzedaż udziałów w czołowych firmach rosyjskich. Aby jednak móc uplasować akcje za dziesiątki miliardów dolarów, trzeba się do tego odpowiednio przygotować. Jednym z priorytetów jest uczynienie z Moskwy światowego centrum finansowego. Ma w tym pomóc połączenie dwóch giełd - RTS i Micex - w jeden podmiot. Kolejnym etapem jest stworzenie sojuszu strategicznego z jedną z czołowych platform na świecie. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to związanie się z Deutsche Boerse, tym bardziej, że jest on popierany przez polityków niemieckich i rosyjskich. Prawdopodobnie pierwszą dużą transakcją będzie sprzedaż części pakietu Sberbank of Russia na giełdzie w Londynie.

Istotnym czynnikiem, który będzie pozytywnie wpływał na spółki rosyjskie, jest ożywienie na rynku fuzji i przejęć w Rosji. Informacje o przejęciu największego rosyjskiego producenta nabiału i napojów Wimm-Bill-Dann przez PepsiCo za ponad 3,8 mld USD (za 66 proc. akcji, co implikuje wartość wskaźnika EV/EBITDA 16,6) zostały bardzo dobrze odebrane przez inwestorów. Dla wielu rosyjskich spółek, szczególnie z branży metalowej i paliwowej, ważna jest możliwość wyjścia z nietrafionych inwestycji zagranicznych. Rosjanie podczas minionej hossy bez opamiętania kupowali firmy na świecie, często za nie przepłacając. Obecnie wiele z nich jest dużym obciążeniem dla wyników. Sprzedaż biznesu - nawet ze stratą - może więc być pozytywnie odebrana przez rynek. Do grona spółek, które podjęły różnego rodzaju działania restrukturyzacyjno-optymalizacyjne można zaliczyć Lukoil, TMK, Norilsk Nickel, Severstal.

Utrzymujące się na wysokim poziomie ceny surowców pomagają rosyjskim spółkom w generowaniu silnych przepływów pieniężnych, które są w dużej mierze przeznaczane na spłatę długów. Bardzo wysokie zadłużenie to jeden z głównych problemów, z jakimi miały do czynienia spółki rosyjskie w 2008 i 2009 r. Z tego powodu wiele z nich otarło się o bankructwo. W chwili obecnej większość spółek za główny cel wyznaczyła sobie „delewarowanie” działalności, co ma je uodpornić na ewentualne pogorszenie sytuacji na rynkach finansowych. Według spółek bezpieczna wartość długu netto to dwukrotność EBITDA. Większość z nich powinna osiągnąć taki poziom w przeciągu kolejnych 12 miesięcy.

Perspektywy na 2011 r. wyglądają dobrze. Co prawda, do rekordowych wyników 2007 roku spółkom jeszcze sporo brakuje, jednak w przyszłym roku oczekuje się aż 25-proc. dynamiki wzrostu zysków. To znacznie więcej niż średnia dla rynków wschodzących, która wynosi 15,8 proc. Jeśli pozytywne trendy rynkowe się utrzymają, można spodziewać się rekordowego pod względem wyników roku 2012.

Niska wartość wskaźnika C/Z dla spółek z Rosji (około 6,5 na 2011 i 5,5 na 2012) stanowi istotną zachętę do inwestowania. Obecnie spółki rosyjskie są wyceniane z dużym dyskontem w stosunku do pozostałych rynków wschodzących. Jeśli pozytywne informacje płynące z kraju będą się utrzymywać, można się spodziewać napływu kapitału na giełdy w Moskwie, który sprawi, że dyskonto zniknie, a może nawet przerodzi się w premię. A to oznacza, że Rosja ma szansę stać się czarnym koniem rynków finansowych roku 2011.

Rynki finansowe entuzjastycznie przyjęły informację o przyznaniu Rosji praw do organizacji mistrzostw świata w piłce nożnej w 2018 r. To kolejna duża impreza po zimowych igrzyskach olimpijskich w Soczi w 2014 oraz Grand Prix Formuły 1, która może przyczynić się do rozwoju infrastruktury w poszczególnych regionach Rosji. Jednak silne wzrosty notowań spółek nie mających nic wspólnego z przyszłymi zawodami piłkarskimi pokazują, jak bardzo emocje biorą górę nad analizą fundamentalną.

Marek Buczak
Dyrektor ds. rynków zagranicznych Quercus TFI SA