Rośnie konkurencja dla tradycyjnych funduszy

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2010-11-07 12:33

Po nowych klasach aktywów i egzotycznych krajach trwa ofensywa hasła "absolutny zysk"

Temu, kto udowodni skuteczność własnych algorytmów automatycznego handlu, inwestorzy powierzają miliardy.

"Trend is your friend" - to jedno z klasycznych powiedzeń inwestorów, któremu trudno odmówić racji. O ile jednak wypowiada się je łatwo, wykonać bywa już często trudno. Żaden inwestor nie ma problemu ze wskazaniem trendów na wykresach historycznych, ale wielu przesypia początkowe fazy silniejszych ruchów oraz ich koniec. Dlatego nie załapują się na sporą część możliwych zysków, po czym tracą na zmianie tendencji. Profesjonaliści nie mają problemów z analizą trendów na kilkunastu instrumentach. Zdecydowanie trudniej jest pojedynczej osobie monitorować sytuację na kilkudziesięciu rynkach i setkach instrumentów, wliczając w to akcje i obligacje, stopy procentowe, surowce czy waluty. Tymczasem tylko obecność na wielu słabo skorelowanych rynkach z całego świata gwarantuje względną dywersyfikację i umożliwia uzyskanie stabilnych zysków w długim okresie.

Nowy gracz
Takie podejście to dewiza funduszy absolutnego zwrotu, które z założenia mają przynosić zyski bez względu na zachowanie poszczególnych rynków finansowych. W instrumentarium tego typu funduszy są oczywiście derywaty, które pozwalają zarabiać nie tylko na wzrostach kursów, ale również na spadkach. Przy okazji oferują także lewarowanie transakcji. Dla drobnych inwestorów (minimalna wpłata to 1 tys. zł) ofertę ma od września Skarbiec TFI, którego fundusz Alternatywny inwestuje w jednostki uczestnictwa Man AHL Trend (Man zarządza funduszami hedgingowymi o aktywach około 40 mld USD). Opłatę za zarządzanie pobiera jednak w tym przypadku zarówno Man, jak i Skarbiec, więc potencjalne zyski nieco topnieją. Z krajowych podmiotów ofertę funduszy typu absolute return mają również Altus TFI czy AgioFunds TFI. Tymczasem w najbliższych miesiącach portfele zamożniejszych Polaków i instytucji zamierza podbić Provide TFI (otrzymał licencję KNF w połowie września).

Po wynikach poznacie
Znamy materiały, jakimi Provide TFI przekonuje potencjalnych klientów do wyłożenia pieniędzy na Able2Trend FIZ (zgodnie ze statutem funduszu, pojedynczy zapis musi mieć wartość co najmniej 150 tys. zł). Główny argument? Stosunkowo niskie ryzyko przy sporych zyskach. Z symulacji Provide TFI wynika, że inwestorzy zarobiliby w ostatnich latach więcej niż na funduszach akcyjnych przy zdecydowanie niższym ryzyku. Na wykresie zamiast wzlotów i upadków pojawia się jednostajny wzrost. Ma to być wynikiem dopracowanego systemu automatycznego handlu i żonglowania dziesiątkami instrumentów finansowych z całego świata. Warto mieć jednak świadomość, że testy systemu transakcyjnego na danych historycznych to nie do końca to samo, co prawdziwy handel i realne zarządzanie portfelem aktywów. Jeśli jednak Provide TFI udowodni w praktyce skuteczność opracowanych algorytmów automatycznego handlu, to powinien wyrosnąć z niego międzynarodowy gracz o aktywach liczonych na miliardy dolarów. Pieniędzy na rynkach finansowych dla skutecznych funduszy hedgingowych jest bowiem bardzo dużo.

Po Warszawie będzie Londyn
Ryszard Krug, zarządzający w Provide TFI Od ośmiu lat rozwijamy algorytmy, które decydują o zawieranych przez komputer transakcjach. Testy pokazują, że w ostatnich 10 latach Able2Trend przyniósłby blisko 20 proc. corocznego zysku przy niskim ryzyku. W pierwszej emisji certyfikatów będziemy zadowoleni, gdy zbierzemy od inwestorów ponad 20 mln zł (subskrypcja potrwa do 20 grudnia). Chcemy przekonywać rzeczywistymi wynikami. To dzięki nim zamierzamy zarządzać w ciągu dwóch, trzech lat aktywami wartymi już miliardy. W tym celu wyjdziemy z ofertą również do funduszy emerytalnych w Londynie. Konkurencja jest tam spora, ale wiele produktów nie sprawdziło się podczas ostatnich zawirowań rynkowych. Jesteśmy więc spokojni o przyszłość naszego funduszu. Tym bardziej że już teraz wzbudza duże zainteresowanie na rynku.

Ta nisza będzie rosnąć
Grzegorz Zatryb, zarządzający w Skarbiec TFI W dwa miesiące od uruchomienia funduszu Skarbiec-Alternatywny jego aktywa wynoszą około 33 mln zł. Jesteśmy zadowoleni z dynamiki sprzedaży. MAN, w którego fundusz inwestujemy kapitał, ma najwyższej klasy system automatycznego handlu (komputer handluje 160 instrumentami na 16 rynkach) i aktywa warte blisko 20 mld USD. Na polskim rynku inwestorzy sparzyli się na funduszach zarządzanych przez komputery jednego z TFI, więc zajmie trochę czasu, zanim przekonają się do lepszych, bardziej zaawansowanych produktów. Na Zachodzie w funduszach hedgingowych zainwestowane jest kilkanaście procent aktywów. Ich wpływ na rynek jest jednak większy (dźwignia finansowa). Fundusze hedgingowe to bardzo dobre uzupełnienie portfela inwestycyjnego, ale nie oczekujemy, że całkowicie wyprą tradycyjne produkty. O ile bowiem w dłuższym okresie zyski funduszy MAN są imponujące, to dzienne tąpnięcie wyceny o 5 proc. jest czymś, z czym należy się liczyć.