Rośnie lista chętnych na zyski z biopaliw

Anna Bytniewska
opublikowano: 05-06-2002, 00:00

Już za cztery lata rynek komponentów do produkcji biopaliw będzie wart minimum 560 mln zł, a w kolejnych latach powinien szybko rosnąć. Nic dziwnego, że do gry o te pieniądze ustawiła się już długa kolejka, w tym takie giganty, jak giełdowy KGHM czy Bartimpex. Ich zapał mogą ostudzić jedynie kwestie podatkowe.

Rynek biopaliw budzi coraz więcej emocji. Co prawda projekt ustawy o organizacji sektora ekopaliw ciekłych oraz ekokomponentów do ich produkcji jest dopiero przedmiotem konsultacji między resortami, ale już rozpoczyna się wyścig potencjalnych producentów. Stawka jest wysoka, a w kolejce stoją tak duzi gracze, jak KGHM Polska Miedź czy Bartimpex Aleksandra Gudzowatego. Z szacunków Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) wynika, że w 2006 r. na krajowy rynek może trafić około 600 tys. ton ekokomponentów, czyli bioetanolu i estrów wyższych kwasów tłuszczowych. To daje szacunkową wartość 140 mln USD (ponad 560 mln zł). A to dopiero początek.

Żeby jednak sprawy nabrały rozmachu, inwestorzy oraz rolnicy powinni otrzymać w tym roku sygnał potwierdzający, że warto zająć się wytwarzaniem biopaliw. Takim drogowskazem powinna stać się ustawa gwarantująca stabilność rynku ekopaliw, oczywiście zgodna z normami Brukseli. Według projektu unijnej dyrektywy z 7 listopada 2001 r., zużycie biopaliw jako dodatku do paliw tradycyjnych, benzyn i oleju napędowego, ma stanowić w 2010 r. 6 proc., a w 2020 r. 14 proc.

— Chcemy, by Polska taki poziom wykorzystywania biopaliw osiągnęła wcześniej. Już obecnie w kraju ekokomponenty mogą stanowić nawet do 4,5 proc. w przypadku bioetanolu stosowanego jako dodatek do benzyn i 5 proc. w przypadku estrów metylowych, wykorzystywanych jako komponent do olejów napędowych — mówi Kazimierz Żmuda, pełniący obowiązki wicedyrektora Departamentu Gospodarki Ziemią i Infrastruktury Wsi w MRiRW.

W UE udział ekokomponentów w paliwach określają producenci silników samochodowych i wytwórcy paliw w porozumieniu ze związkami producentów surowców rolniczych i ekokomponentów, a państwo ze względów ekonomiczno-społecznych gwarantuje opłacalność przedsięwzięcia, stosując preferencje podatkowe.

— Będziemy zabiegać o to, aby w przyszłości proporcje te przechylały się na korzyść ekokomponentów. Tak się dzieje się w krajach sąsiednich, a także w USA — mówi Kazimierz Żmuda.

Na to liczą zainteresowane uruchomieniem ich produkcji firmy.

— Według naszych danych produkcją estrów metylowych zainteresowanych jest kilka dużych podmiotów i kilkadziesiąt mniejszych. Więksi deklarują chęć produkcji w skali roku nawet powyżej 50 tys. ton estrów metylowych — twierdzi Kazimierz Żmuda.

Akwawit, największy producent bioetanolu, do końca tego roku chce zwiększyć swoje zdolności produkcyjne.

— Obecnie produkujemy 40 mln litrów bioetanolu. Niebawem moce produkcyjne osiągną poziom 104 mln litrów. Już zakupiliśmy w USA odpowiednie technologie — mówi Stefan Grys, prezes Akwawitu.

Kupić tę spółkę chce Bartimpex, znany do tej pory głównie jako importer gazu ziemnego z Rosji. Spółka Aleksandra Gudzowatego złożyła nawet ofertę przejęcia leszczyńskiej firmy.

Produkcją biopaliw interesują się również firmy sektora chemii ciężkiej: zakłady azotowe Puławy, Tarnów, Kędzierzyn, Organika Sarzyna, Zakłady Chemiczne Police, a nawet KGHM Polska Miedź. Miedziowy potentat chce w ten sposób zdywersyfikować działalność i zyskać możliwość zaopatrywania swoich kopalni w biopaliwa. W KGHM powołano już zespół roboczy, który ma się tym zająć. Do końca czerwca opracuje biznesplan, a na konkretne decyzje trzeba będzie poczekać do trzeciego lub czwartego kwartału tego roku.

Mimo wielu niewiadomych ZA Kędzierzyn zagrały va banque i już weszły do konsorcjum mającego produkować biopaliwa od surowca po wyrób finalny. Spółka nastawia się na produkcję nawet do 100 tys. ton estru metylowego.

— Potrzebne są nam pieniądze. Mamy już przygotowane koncepcje ich uzyskania. Liczymy także na PKN Orlen jako dystrybutora biopaliw — mówi Jerzy Majchrzak, prezes ZA Kędzierzyn.

Nie zasypiają gruszek w popiele Zakłady Azotowe Puławy, które już spotkały się z plantatorami z regionu, mogącymi dostarczyć surowca do produkcji biopaliw. Spółka jednak — jak większość inwestorów — czeka na to, jak w projekcie ustawy rozstrzygnięta zostanie kwestia akcyzy na paliwa.

— Przy obecnym stanie uregulowań podatkowych produkcja biopaliw jest dla nas nieopłacalna. Wstrzymujemy się więc jeszcze z szacunkami dotyczącymi wielkości ich ewentualnej produkcji w naszym zakładzie — mówi Marek Sieprawski, rzecznik prasowy ZA Puławy.

MRiRW uspokaja jednak obawy potencjalnych inwestorów związane z nieposkromionym apetytem fiskusa.

— Jedna z unijnych dyrektyw mówi, że z ważnych względów politycznych kraje członkowskie mogą uzyskać zwolnienie biopaliw z podatku akcyzowego nawet w 100 proc. — podkreśla Kazimierz Żmuda.

Jego zdaniem, Polska ma aż nadto powodów, by skorzystać z takiej możliwości.

— Do nich możemy zaliczyć ochronę środowiska, poprawę bezpieczeństwa energetycznego kraju, poprawę bilansu handlowego czy też możliwość restrukturyzacji rolnictwa z własnych środków uzyskanych z nie objętej limitami produkcji na cele niespożywcze. Z zapisów dyrektywy skorzystały już Niemcy, Francja i inne kraje Unii. Polska też musi uzyskać zgodę na stosowanie podobnych regulacji podatkowych negocjując z UE — mówi Kazimierz Żmuda.

Chociaż tymczasowo rozdział podatki w negocjacjach dotyczących akcesji Polski do UE został już zamknięty, to zdaniem Kazimierza Żmudy projekt ustawy o biopaliwach trudno uznać za niezgodny z prawodawstwem unijnym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy