Rośnie popyt na papiery dłużne Europy Środkowej

Piotr Burza
opublikowano: 1999-05-21 00:00

Rośnie popyt na papiery dłużne Europy Środkowej

Dziewięć miesięcy temu, gdy rozpoczął się kryzys w Rosji, a rząd rosyjski zawiesił spłatę zagranicznych długów, niektórzy temtejsi bankierzy byli niemal dumni, że ich kraj spowodował globalny kryzys. Obecny kryzys polityczny nie dał Rosjanom tej gorzkiej satysfakcji. W dniu zdymisjonowania premiera Jewgienija Primakowa rosyjskie obligacje straciły 20 proc. swej wartości. Lecz papiery dłużne krajów rynków wschodzących pozostały na nie zmienionym poziomie. Rentowności obligacji Polski, Czech i Węgier nieznacznie tylko drgnęły po tym, jak rosyjski parlament zaczął rozważać możliwość pozbawienia urzędu rosyjskiego prezydenta.

ANALITYCY RYNKOWI z zadowoleniem odnotowali, że kryzys rosyjski jest odizolowanym przypadkiem, kraj ten stracił już możliwości zarażania, a inne rynki wschodzące uodporniły się na rosyjskiego wirusa.

TEJ SYTUACJI POMOGŁO również i to, że zagraniczne banki inwestycyjne nie miały zaangażowanych tak znacznych, jak przed ubiegłorocznym kryzysem, środków w Rosji. W związku z tym nie było konieczności, by banki przerzucały środki lokowane w innych krajach rynków wschodzących w celu pokrycia strat, które poniosły u naszych wschodnich sąsiadów.

PAPIERY DŁUŻNE krajów rynków wschodzących, nazwa, która powodowała gęsią skórkę i nerwowe drżenie rąk u wielu zachodnich inwestorów, znów są poszukiwanym towarem. A papiery wartościowe o wysokim ryzyku, a zarazem wysokiej stopie zwrotu, są ponownie w łaskach inwestorów. Różnica między rentownością amerykańskich papierów skarbowych, a węgierskich obligacji wynosi 115 punktów bazowych, na korzyść węgierskich papierów. W ocenie analityków rynkowych, te różnice rentowności, a także coraz lepsze perspektywy gospodarcze państw Europy Środkowej i Wschodniej powodują, że znów wraca tendencja do kupowania papierów dłużnych tych państw. Po tym, jak te instrumenty mocno się zachwiały, po wzroście niepokojów wśród inwestorów, traktujących je jako „gorący towar”, którego się należy jak najszybciej pozbyć, obecnie nawet kryzys na Bałkanach nieznacznie tylko zachwiał tym rynkiem.

W OCENACH makroekonomistów, ciągłe tłumaczenie złych wyników gospodarczych kryzysem kosowskim czy rosyjskim jest wymówką takich państw, jak Bułgaria, Rumunia czy też Chorwacja. Porównują oni wyniki tych państw z wynikami Polski, Czech czy Węgier. Grupa naszych krajów może się pochwalić, mimo ostatniego spowolnienia, znacznym wzrostem gospodarczym. Analitycy tłumaczą to naszymi staraniami o wejście do Unii Europejskiej. Również coraz większe obroty handlowe z zachodem Europy oraz gospodarcze uniezależnienie się od naszych wschodnich sąsiadów powodują, że nie tylko nasze gospodarki są oceniane najbardziej pozytywnie z europejskiej grupy państw rynków wschodzących. Te wysokie oceny pomagają również w utrzymywaniu się stabilnych cen naszych papierów wartościowych oraz mają wpływ na wzrastający na nie popyt.

PRZEBYWAJĄCY w ubiegłym tygodniu analitycy ze znanej agencji ratingowej Standard & Poors powinni podwyższyć ocenę polskiej wiarygodności kredytowej. Spowoduje to, że z jednej strony obsługa zadłużenia stanie się znacznie tańsza dla naszego resortu finansów, z drugiej zaś — znacznie się poprawi atrakcyjność polskich papierów.

SPADEK RENTOWNOŚCI obligacji czeskich, polskich i węgierskich świadczy o wzroście popytu na ten rodzaj instrumentów, a zarazem — o wzroście ich cen. Można dzięki temu prognozować, że również pierwsza emisja polskich euroobligacji będzie cieszyła się dużym popytem.